Większość piłkarskich fanów ostatni wieczór spędziła, śledząc zmagania w Lidze Mistrzów. Jednak za oceanem swoje spotkanie rozgrywał Mateusz Bogusz. Polski zawodnik wpisał się na listę strzelców zaledwie 22 sekundy po wejściu na boisko.

Co za wejście Bogusza!

Mateusz Bogusz nie wyszedł w pierwszym składzie na spotkanie w ramach US Open Cup przeciwko El Paso. Szkoleniowiec Houston Dynamo zdecydował się jednak na to, by wpuścić polskiego zawodnika na murawę tuż po przerwie. Gospodarze tego meczu prowadzili po 45 minutach 1:0, a Bogusz dał znakomity impuls z ławki.

Rozpoczęła się druga odsłona spotkania, a 24-latek znalazł się po lewej stronie boiska. Dał sygnał, że oczekuje na podanie, a jak już je otrzymał, to popędził w stronę bramki, której strzegł Sebastian Mora-Mora. Nie było zbyt długiego zastanawiania się - zejście na prawą nogę i próba uderzenia. Tak też Bogusz zrobił, a że sprzyjało mu szczęście, rykoszet kompletnie zmylił golkipera. Należy podkreślić, że była to dopiero... 22. sekunda drugiej połowy. Tym samym Polak zanotował niesamowite wejście smoka.

Kluczowa czerwona kartka?

Houston Dynamo dość szybko, ponieważ już w 2. minucie objęło prowadzenie. Wówczas z gola cieszył się czeski zawodnik - Ondrej Lingr. Wydaje się, że jedną z kluczowych sytuacji w tym meczu była bezpośrednia czerwona kartka. W 25. minucie arbiter pokazał ją graczowi El Paso - Kofiemu Twumsiemu.

Już grając w przewadze, gospodarze kompletnie zdominowali przebieg tego meczu, strzelając kolejne trzy gole. Sam Mateusz Bogusz miał udział przy jeszcze jednym golu. W 80. minucie zanotował asystę przy trafieniu Ezequiela Ponce'a. 24-latek od momentu dołączenia do Houston Dynamo zanotował siedem występów, w tym dwa gole i dwie asysty.