PSG wygrało z Bayernem Monachium w niesamowitym pojedynku w Paryżu 5:4. W ciągu 90 minut padło aż dziewięć goli, a obie drużyny postawiły na futbol niezwykle ofensywny z opuszczoną gardą. Co najlepsze dla wszystkich kibiców, w tej rywalizacji będzie jeszcze rewanż, który zapowiada się bajecznie.

Bayern rozpoczął istną wojnę!

Paris Saint-Germain podejmowało na własnym stadionie Bayern Monachium w ramach półfinału Ligi Mistrzów. Patrząc na formę i jakość obu tych zespołów, śmiało można stwierdzić, że to przedwczesny finał. Niemiecka ekipa już wygrała swoje rozgrywki ligowe, ale ciągle ma szansę na Puchar Niemiec, a także oczywiście na zwycięstwo w Champions League. W tabeli Ligue 1 sytuacja jest znacznie bardziej wyrównana, a PSG ciągle toczy bój ze świetnym w tym sezonie RC Lens.

Od samego początku czuć było niezwykle dużą wagę tego pojedynku. Po pierwszym kwadransie trudno było wskazać, która ekipa lepiej weszła w rywalizację. Jednak w 16. minucie Bayern przeprowadził dynamiczną wymianę podań na granicy pola karnego, a piłka trafiła do Luisa Diaza. Skrzydłowy został sfaulowany przez obrońcę gospodarzy i dzięki temu to goście mieli doskonałą szansę na gola. Do rzutu karnego podszedł oczywiście Harry Kane i nie pomylił się, dając prowadzenie swojej drużynie. Kilka minut później Ousmane Dembele miał okazję stuprocentową, ale koncertowo ją zmarnował.

Francuski zawodnik miał szczęście, że u jego boku na boisku występował Khvicha Kvaratskhelia. Gruzin w 24. minucie otrzymał piłkę na lewej stronie boiska, zszedł do środka i uderzył nie do obrony, pokonując Manuela Neuera. Jednoznacznie pokazał, że PSG ciągle jest w grze, mimo problemów z pressingiem Bayernu. Po golu wyrównującym mecz zamienił się w niezwykłą wymianę ciosów - cudowną dla kibica. W 33. minucie Parc des Princes opanowała euforia i ogromna radość. Dośrodkowanie z rzutu rożnego na gola strzałem głową zamienił Joao Neves, a więc jeden z najniższych zawodników na boisku.

Dwa gole w samej końcówce pierwszej połowy

To jednak nie były ostatnie akcenty tej pierwszej połowy. Bawarczycy nie chcieli oglądać jedynie goli rywali. Sprawy w swoje ręce wziął Michael Olise, który od samego początku czarował na prawym skrzydle. Francuz zdecydował się na wejście w pole karne, skąd huknął nie do obrony na 2:2.

Gdy wydawało się, że w tym momencie już się nic nie wydarzy i piłkarze zaraz zejdą do szatni, nagle piłkę dostał Ousmane Dembele. Napastnik chciał dośrodkować i trafił w rękę Alphonso Daviesa. Arbiter po weryfikacji VAR zdecydował się podyktować jedenastkę. Do futbolówki podszedł ten, który bezpośrednio wywalczył rzut karny. Mimo że to nie był do tej pory najlepszy mecz w jego wykonaniu, to w tej sytuacji się nie pomylił - mocny strzał i 3:2 prowadziło PSG.

Co tu się działo?!

Druga połowa to dalsza część rozrywki i jazdy bez żadnej trzymanki. Jednak to gospodarze sprawiali wrażenie znacznie mocniej zmotywowanych po rozmowie w szatni. W 56. minucie świetną akcję prawą flanką przeprowadził Achraf Hakimi, a wszystko wykończył niezawodny w tym meczu gruziński skrzydłowy. Khvicha Kvaratskhelia powiększył prowadzenie, ale PSG zdecydowanie poszło za ciosem. Niecałe 120 sekund później swój strzelecki kunszt pokazał Ousmane Dembele. Po podaniu do lewej strony uderzył płasko po ziemi, a piłka od słupka wpadła do bramki. Gospodarze zanotowali niesamowity kwadrans po zmianie stron i po niespełna godzinie mieliśmy 5:2.

Wydawało się, że Bayern po takich ciosach kompletnie się załamie. Bawarczycy pokazali jednak, że nawet takie szybkie bramki nie są w stanie całkowicie ich zatrzymać. W 65. minucie Joshua Kimmich dośrodkował z rzutu wolnego idealnie na głowę Dayota Upamecano. Obrońca pokonał golkipera, który zdecydowanie nie popisał się swoim zachowaniem. Podopieczni Vincenta Kompany'ego w żaden sposób się nie zatrzymywali, dosłownie chwilę później czwartego gola dla Bayernu strzelił Luis Diaz - niesamowite widowisko oglądaliśmy na Parc des Princes.

W ostatnich minutach obie ekipy wyglądały, jakby trochę brakowało tchu po tak intensywnej wymianie, choć okazji nie brakowało. Nie padła już żadna bramka i PSG ostatecznie wygrało tę rywalizację 5:4. Pierwsza rywalizacja obu tych zespołów dała nam jasną odpowiedź, że tutaj nic jeszcze nie jest rozstrzygnięte.