Anthony Martial, a więc była nadzieja Manchesteru United, doznał bardzo poważnie wyglądającej kontuzji w ostatnim meczu ligi meksykańskiej. Po upadku na murawę długo się nie podnosił i ostatecznie został zniesiony z murawy na noszach.

Pechowy upadek

Podczas 6 kolejki meksykańskiej ekstraklasy CF Monterrey podejmowało na własnym stadionie Leon. W pierwszym składzie gospodarzy wybiegł Anthony Martial, którego większość kibiców doskonale pamięta z jego przygody na Old Trafford. Niemniej pierwsza połowa przebiegała pomyślnie dla klubu Francuza. Już w 24. minucie Sergio Canales strzelił gola na 1:0 i taki wynik utrzymywał się praktycznie do końca pierwszej połowy. Jednak nie wszyscy piłkarze zeszli do szatni o własnych siłach.

W dokładnie 42. minucie przy lewej linii bocznej Martial walczył z rywalem o piłkę. Upadł na murawę w niekontrolowany sposób, przez co odczuł dość mocny ból. Wydawało się, że zaraz wróci do gry, a gospodarze będą mieli szansę z rzutu wolnego. Jednak Anthony Martial ucierpiał na tyle mocno, że nie był w stanie o własnych siłach podnieść się z boiska. Potrzebna była interwencja lekarzy, a ostatecznie do szatni został zwieziony na noszach.

Nie wiadomo, jak długa będzie pauza

Klub dość szybko wydał komunikat, że Anthony Martial doznał zwichnięcia prawego barku. Jednak, w tym samym oświadczeniu zabrakło informacji na temat potencjalnej przerwy. Angielskie media spekulują, że w przypadku operacji, jego pauza będzie liczona w miesiącach. Byłaby to fatalna informacja dla francuskiego napastnika, który grał bardzo regularnie w meksykańskiej drużynie.

Anthony był niegdyś określany złotym dzieckiem francuskiej piłki. W Manchesterze United, który aktualnie znajduje się w czubie tabeli Premier League, pokładano w nim ogromne nadzieje. Jak wiemy, jego kariera nie potoczyła się po jego myśli. Po niecałych siedmiu latach na Old Trafford był wypożyczony do Sevilli, później jako wolny agent podpisał kontrakt z AEK-iem Ateny. Ostatnio za jedynie milion euro przeniósł się właśnie do Meksyku.