Jan Bednarek nie pojawił się z powodu kontuzji na ostatnim zgrupowaniu reprezentacji Polski, natomiast już wrócił do gry. Defensor nie tylko zagrał bardzo dobre spotkanie w portugalskiej ekstraklasie, ale jeszcze zanotował kluczową interwencję. Uratował trzy punkty dla FC Porto.

Bednarek wrócił do gry

Na początku września, w 19. minucie meczu przeciwko Famalicao, Jan Bednarek musiał opuścić plac gry z powodu kontuzji. Niestety, okazała się ona na tyle poważna, że nie mógł przyjechać na zgrupowanie reprezentacji Polski. Pozostał w Portugalii i po okresie rekonwalescencji, już kilka dni temu, powrócił na murawę, notując 45 minut z Niceą w rozgrywkach Ligi Europy. Tym razem już w meczu ligowym wyszedł od pierwszej minuty, co ważne, razem z Jakubem Kiwiorem w duecie na środku obrony.

Estoril to drużyna znajdująca się w środku tabeli, a więc mało kto spodziewał się problemów FC Porto. W meczu rozgrywanym na Estádio do Dragão szybko padła bramka dla gospodarzy. Już w 8. minucie William Gomes otworzył wynik. Jednak goście naprawdę dobrze sobie radzili i byli blisko wyrównania. W drugiej odsłonie Porto znacznie dominowało, ale jednak ciągle nie było drugiego trafienia. Tylko jedna bramka różnicy dawała nadzieje rywalom. W doliczonym czasie gry Jan Bednarek prawdopodobnie uratował trzy punkty.

Kluczowa interwencja w 91. minucie

Tylko jedno trafienie różnicy sprawiało, że Estoril mogło przeprowadzić dosłownie jedną skuteczną akcję. W doliczonym czasie gry była na to szansa. Z prawej strony boiska, w ramach rzutu wolnego, piłka została dorzucona w pole karne. Po pechowym wybiciu, wchodzący w drugiej połowie Ferro oddał atomowe uderzenie na bramkę FC Porto. Wówczas Jan Bednarek przyjął cios na głowę, zbierając później podziękowania od kolegów. W ten sposób prawdopodobnie uratował trzy punkty. Jego zespół nadal pozostał na fotelu lidera portugalskiej ekstraklasy, z przewagą trzech oczek nad Sportingiem.