FC Barcelona była absolutnym faworytem półfinałowego starcia z Athletic Bilbao. Mimo to niewielu — być może nawet sama „Blaugrana” — spodziewało się, że ten mecz przybierze aż tak jednostronny charakter. Teraz przed zespołem prowadzonym przez Hansiego Flicka pozostaje już tylko oczekiwanie na rywala w finale Superpucharu Hiszpanii.

Barcelona w finale Superpucharu

Od pierwszego gwizdka był to mecz praktycznie do jednej bramki. Joan Garcia przez większą część spotkania pozostawał bezrobotny — nie tylko dlatego, że jego koledzy grali perfekcyjnie w defensywie, lecz również, że rywal nie był w stanie stworzyć realnego zagrożenia. Athletic miał ogromne problemy z przedostaniem się pod pole karne Barcelony i przez długie fragmenty spotkania pozostawał kompletnie bezradny.

Losy meczu w zasadzie zostały rozstrzygnięte już przed przerwą. Strzelanie w 22. minucie rozpoczął Ferran Torres, a później worek z bramkami rozwiązał się na dobre. W pierwszej połowie Unaia Simona pokonali jeszcze Fermin Lopez, Bardghji oraz Raphinha. Po zmianie stron dzieła zniszczenia dopełnił ponownie Raphinha, który ostatecznie został wybrany MVP spotkania. Warto odnotować, że Robert Lewandowski cały mecz spędził na ławce rezerwowych.

To spotkanie było jednocześnie brutalnym potwierdzeniem problemów, z jakimi w tym sezonie mierzy się Athletic. Drużyna Ernesto Valverde zajmuje dopiero ósme miejsce w tabeli La Liga, a po dziewiętnastu kolejkach ma na koncie zaledwie 17 strzelonych bramek. Najbardziej rzuca się w oczy brak jakości w ofensywie — Nico Williams całe spotkanie przesiedział na ławce, a bez niego atak zespołu z Bilbao praktycznie nie istniał. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w defensywie, gdzie Unai Simon wyraźnie jest daleki od swojej najlepszej formy.

Paradoksalnie Athletic całkiem nieźle rozpoczął to spotkanie. W pierwszych minutach wywalczył trzy rzuty rożne, a pod koniec pierwszej połowy jeden z zawodników trafił nawet w słupek. Po przerwie fatalnie pomylił się rezerwowy Unai Gomez. Były to jednak jedynie pojedyncze epizody — przez zdecydowaną większość meczu piłkarze Ernesto Valverde pełnili rolę statystów, bez realnego wpływu na wydarzenia boiskowe.

Barcelona może już spokojnie przygotowywać się do finału, w którym pozna swojego rywala po czwartkowym półfinale. W nim dojdzie do starcia gigantów — Real Madryt zmierzy się z Atletico Madryt.