Odejście Xabiego Alonso z Realu Madryt wywołało prawdziwą burzę spekulacji. Oficjalnie strony rozstały się „za porozumieniem”, lecz hiszpańskie i międzynarodowe media niemal jednomyślnie wskazują, że powody były znacznie głębsze niż pojedyncza porażka czy chwilowy kryzys formy. W tle pojawiają się napięcia w szatni, różnice wizji z władzami klubu i narastające zmęczenie metodami szkoleniowca.
Od intensywności do konfliktu
Alonso przyszedł do Madrytu z jasnym planem: podnieść tempo gry i wprowadzić wyższe wymagania treningowe. Zespół szybko odczuł zmianę – pojawiły się większe obciążenia, a wraz z nimi problemy zdrowotne części zawodników. Z czasem między trenerem a piłkarzami zaczęły narastać nieporozumienia. Według relacji medialnych przełomem była jedna z październikowych serii meczów oraz głośne spięcia podczas zajęć, gdy szkoleniowiec miał w ostrych słowach skrytykować postawę drużyny. Padły ponoć słowa o „trenowaniu przedszkolaków”.
Sprawa Modricia i wizja odmładzania
Kolejną iskrą okazały się decyzje kadrowe. Alonso forsował odświeżenie zespołu, co miało bezpośredni wpływ na rozstanie z Luką Modriciem. Choć Chorwat chciał pozostać w klubie, trener optował za zmianą pokoleniową i budową nowego kręgosłupa drużyny. Dla części piłkarzy sposób pożegnania legendy był trudny do zaakceptowania, a napięcie w szatni tylko rosło. Modrić gra obecnie w Milanie, będąc tam wiodącą postacią.
Metody pracy pod lupą
Media zwracały też uwagę na styl zarządzania zespołem. Sztab miał stawiać na drobiazgową analizę taktyczną i wysoką dyscyplinę, co nie wszystkim odpowiadało. Pojawiały się sygnały o zastrzeżeniach do organizacji treningów, kwestii regeneracji, a nawet spraw pozaboiskowych, takich jak nawyki żywieniowe czy dostęp osób trzecich do ośrodka. Z drugiej strony szkoleniowcy mieli pretensje o niewystarczające zaangażowanie części graczy. Spirala wzajemnych oskarżeń z czasem stała się trudna do zatrzymania.
Brak politycznego zaplecza i rozłam w szatni
Nie bez znaczenia był również chłodny dystans Florentino Péreza do projektu Alonso. Różnice w podejściu do transferów – m.in. brak realizacji wybranych celów personalnych trenera – osłabiały jego pozycję. Kulminacją była porażka w Superpucharze i decyzja o rozstaniu. Według zagranicznych źródeł w szatni istniały frakcje: jedni otwarcie krytykowali szkoleniowca, inni stawali w jego obronie. W pierwszej grupie byli m.in. Vinicius Jr (wściekły na Alonso za zmianę w październikowym El Clasico), Fede Valverde i Jude Bellingham. Ten ostatni odniósł się do tych plotek w swoich mediach społecznościowych.
„Do tej pory pozwoliłem na wiele, bo miałem nadzieję, że prawda wyjdzie na jaw. Ale szczerze mówiąc... to jest całkowite pie*rzenie. Żal mi tych wszystkich, którzy wierzą w każde słowo tych klaunów i ich źródła. Nie wierzcie we wszystko, co czytacie” – napisał Anglik.
Jedno jest pewne: wokół odejścia Alonso z Realu Madryt narosło więcej wątków niż przy zwykłej zmianie trenera z powodu niezadowalających wyników. A to sprawia, że plotki jeszcze długo nie ucichną.
