Po ostatnim meczu Championship, w którym Southampton na własnym stadionie podejmowało Coventry City, wywiązała się konkretna awantura i szamotanina. Co ciekawe, prowodyrem tych wydarzeń był trener gości, którego... raczej trudno nie znać - Frank Lampard. Co zatem wydarzyło się na St. Mary's Stadium?

Awantura w Championship

Emocje to naturalna część tego sportu i normalnym jest, że ulegają im także zawodnicy czy trenerzy. Coventry City, mimo prowadzenia do przerwy po bramce Ephrona Masona-Clarka, nie było w stanie dociągnąć tego rezultatu do końca. Duży udział w tym miała bezpośrednia czerwona kartka, którą zobaczył Jay Dasilva. "Święci" niedługo po niej wyrównali i do ostatniego gwizdka utrzymał się remis 1:1. Frustracja z tego faktu wylała się niespodziewanie z... Franka Lamparda.

Trener Coventry City zdecydował się w prowokacyjny sposób "podziękować" kibicom Southampton. To sprawiło, że zareagowali zawodnicy gospodarzy i momentalnie na stadionie zrobiło się dość konkretne zamieszanie. Po spotkaniu legendarny zawodnik Chelsea odniósł się do tych wydarzeń.

Prawdopodobnie byłem zbyt nabuzowany. Kibice trochę mi dokuczyli w ostatnich 10 minutach, a ja wyszedłem na boisko, żeby im się odwdzięczyć. Nie po każdym meczu możemy sobie uścisnąć dłoń i się uśmiechnąć. Nie mam problemu z ich zawodnikami ani kibicami, to bardzo dobry klub piłkarski i zawsze go lubiłem.

Rewelacja sezonu

Wydaje się, że Frank Lampard nie zamierzał zbytnio przepraszać, a skupić się na tym, że to jednak część tego sportu. Niemniej jego drużyna imponuje w aktualnym sezonie. Rozegrano już 22 kolejki, a Coventry City jest na samym szczycie tabeli Championship, z dorobkiem aż 48 punktów. Jego zespół przegrał tylko dwa razy. Ostatnie cztery spotkania to lekka zadyszka, ponieważ w czterech pojedynkach tylko raz zwyciężył.

Drugie w tabeli Middlesbrough ma sześć oczek straty do Coventry. Jednak Championship to bardzo długie i wymagające rozgrywki, więc Frank Lampard dokładnie zdaje sobie sprawę, że przed nim jeszcze sporo pracy.