Mikel Arteta nie może być zadowolony po bezpośrednim starciu z Manchesterem City. Porażka na wyjeździe z "The Citizens" niezwykle mocno skomplikowała sprawę mistrzostwa. Trener "Kanonierów" nie tracie jednak wiary, o czym powiedział po meczu.

"Sezon zaczyna się od nowa"

Spotkanie z Manchesterem City mogło wysunąć Arsenal na bezpieczną przewagę. Nie dawałoby to jeszcze oczywiście tytułu mistrza kraju, ale na pewno uspokoiłoby nieco sytuację wokół "Kanonierów". Kolejny sezon w samej końcówce drużyna Mikela Artety kompletnie gubi swój rytm. Bezpośrednio przegrana rywalizacja niezwykle komplikuje układ na szczycie tabeli Premier League, z korzyścią dla "The Citizens".

Podopieczni Pepa Guardioli mają do rozegrania mecz zaległy mecz z Burnley. Wygrana zapewni nie tylko zrównanie się punktami z Arsenalem, ale także zapewni pierwsze miejsce w stawce. Trudno przesądzać, kto na koniec sezonu będzie cieszył się z uniesionego trofeum, jednak sytuacja Arsenalu uległa znacznemu pogorszeniu. Mimo wszystko Mikel Arteta nie traci wiary, o czym mówił po spotkaniu, cytowany przez "ESPN":

Sezon zaczyna się od nowa, oni mają zaległe spotkanie, my natomiast trzy punkty więcej i pięć meczów do rozegrania. Wszystko jeszcze możemy wygrać, wiem, ile zrobiliśmy i nie zamierzamy się zatrzymywać. Walczymy dalej, to jest niezmienne.

Kluczowe potknięcia

Arsenal w ostatnim czasie zanotował bardzo duży spadek formy. Najpierw bolesna porażka z Manchesterem City w finale EFL Cup, później odpadnięcie z Pucharu Anglii po porażce z Southampton. Sporo krytyki na drużynę Artety spadło po dwumeczu ze Sportingiem CP w ramach ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Mimo wygranej w dwumeczu, styl pozostawiał bardzo wiele do życzenia.

Nieco ponad tydzień temu "Kanonierzy" niespodziewanie na własnym stadionie przegrali z Bournemouth 1:2, a teraz takim samym wynikiem ulegli "The Citizens". Kibice mogą się martwić, ponieważ dołek formy przyszedł w najgorszym momencie. Przed Arsenalem nie tylko pięć ostatnich meczów ligowych, ale także rywalizacja w półfinale Ligi Mistrzów, gdzie rywalem będzie Atletico Madryt.