Kolejne niepokojące informacje napływają z Wrocławia. Dwóch piłkarzy Śląska zostało zaatakowanych podczas nocnego wyjścia, a jeden z nich trafił do szpitala. Sprawa jest już zgłoszona na policję i może mieć poważne konsekwencje.

Atak po wyjściu z klubu

Śląsk Wrocław ponownie znalazł się w centrum uwagi, jednak tym razem z powodów pozaboiskowych. Jak informuje „Gazeta Wrocławska”, do zdarzenia doszło podczas integracyjnego wyjścia zawodników.

Wyniki 1. ligi są ostatnio dla Śląska zadowalające. Po remisie z Puszczą Niepołomice piłkarze otrzymali kilka dni wolnego. Część zespołu postanowiła spędzić czas razem w mieście. W pewnym momencie dwóch zawodników czekało przed klubem na taksówkę, gdy podszedł do nich agresywny mężczyzna.

Według relacji świadków sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. Napastnik najpierw zaczął prowokować i wyzywać piłkarzy, a chwilę później przeszedł do ataku fizycznego. Ofiarami zajścia byli Piotr Samiec-Talar oraz Patryk Sokołowski. Jak relacjonował Samiec-Talar, agresor zachowywał się irracjonalnie i sprawiał wrażenie osoby pod wpływem środków odurzających.

Jeden z piłkarzy trafił do szpitala

Samiec-Talar nie odniósł poważnych obrażeń, choć został uderzony w głowę. Znacznie gorzej wygląda sytuacja Sokołowskiego, który doznał poważnego urazu. Pomocnik Śląska ma złamaną żuchwę i konieczna będzie operacja. Niewykluczone, że kontuzja wykluczy go z gry do końca sezonu, co byłoby dużym osłabieniem dla zespołu, bo jest to piłkarz pierwszego składu. W podstawowej jedenastce grał w czterech ostatnich spotkaniach.

Sprawą zajmuje się policja

Całe zdarzenie zostało zgłoszone odpowiednim służbom. Sprawą zajmuje się policja oraz prawnicy, a świadkowie potwierdzają, że piłkarze nie prowokowali zajścia i zachowywali się spokojnie.

Wszystko wskazuje na to, że byli przypadkowymi ofiarami agresji. To kolejna sytuacja, która stawia klub z Wrocławia w niekorzystnym świetle i budzi duże emocje wśród kibiców. Śląsk jest aktualnie wiceliderem pierwszoligowej tabeli.