Piotr Zieliński wyszedł w pierwszym składzie na hitowe starcie Interu Mediolan z Como w ramach 32. kolejki włoskiej ekstraklasy. Polak zszedł z murawy niedługo po przerwie i mimo wielkiego zwycięstwa jego drużyny, on sam mocno oberwał od tamtejszych mediów.

Wielki mecz na Stadio Giuseppe Sinigaglia

Pojedynek Como z Interem zapowiadano jako jeden z większych hitów nie tylko tej kolejki, ale także ostatnich tygodni. Liderujący i walczący o mistrzostwo Inter Mediolan wybrał się do Como, które chciałoby zakończyć sezon w najlepszej czwórce. Po ostatnim gwizdku tego starcia jednego możemy być pewni - zapowiedzi odnośnie do hitu kolejki nie były w żaden sposób przesadzone.

Wydawało się, że na przerwę gospodarze zejdą, prowadząc 2:0, lecz jeszcze w doliczonym czasie gry pierwszej części gola kontaktowego strzelił Marcus Thuram. Po przerwie Inter poszedł za ciosem i dołożył kolejne gole. Nagle to goście byli na prowadzeniu i to aż 4:2. Należy jednak podkreślić, że Como tworzyło sobie znacznie więcej szans na przestrzeni całego spotkania. Inter po prostu zaskakiwał skutecznością - oddał łącznie pięć celnych strzałów na bramkę. Ostateczny wynik tego meczu na 4:3 ustanowił Lucas Da Cunha, który wykorzystał rzut karny w końcówce.

Zieliński krytykowany za swój występ

Piotr Zieliński rozpoczął ten mecz w pierwszym składzie, jednak nie zaliczy go do zbytnio udanych. Zanotował sporo strat, a także brakowało otwierających podań w jego stylu. W dodatku tuż po zmianie stron złapał żółtą kartkę. Z tego powodu Cristian Chivu zdecydował się na roszadę, a Polak zakończył spotkanie dokładnie w 56. minucie. Włoskie media zgodnie uznają pomocnika za jednego ze słabszych na boisku.

"Tuttomercatoweb.com" mocno podkreślało, że Zieliński miał duży problem z budowaniem akcji. Włoski "Eurosport" zaznaczył jego niewdzięczną rolę, dając równie niską notę. Zdecydowanie najostrzej o polskim zawodniku napisał portal "11contro11", który jednoznacznie wskazał go jako najsłabszego gracza w całym spotkaniu. Bez wątpienia Piotr Zieliński w ostatnim czasie był w bardzo dobrej formie, więc pozostaje liczyć, że aktualny słabszy mecz to wypadek przy pracy.