PZPN postanowił po raz kolejny namieszać w kwestii organizacji spotkania o Superpuchar Polski. O najnowszych ustaleniach, którym mocno sprzeciwiają się zaangażowane kluby - Lech Poznań oraz Górnik Zabrze, poinformował Szymon Janczyk na portalu "Weszło".

PZPN, co znów wymyślono?

Mecz o Superpuchar to temat, który regularnie generuje problemy. Zarówno te związane z samym miejscem, gdzie ma się on odbyć, jak i te związane z datą. Ostatnim takim przypadkiem była rywalizacja Jagiellonii Białystok z Wisłą Kraków. W ostatnim sezonie wypracowano pewną regułę. Spotkanie to ma być rozgrywane na stadionie mistrza kraju i wydawało się, że będzie ta zasada obowiązywała przez najbliższe lata.

W tym sezonie, zgodnie z rozstrzygnięciem i układem w tabeli PKO BP Ekstraklasy, mecz o Superpuchar Polski miał być rozegrany w Poznaniu. Zresztą tak samo jak rok temu. Wówczas można było śmiało mówić o tym, że była to trafna decyzja, patrząc choćby na świetną frekwencję. Teraz o Superpuchar zagrają gracze Lecha Poznań z Górnikiem Zabrze, ale nie na własnym stadionie, a... we Wrocławiu. Taką szokującą informację przekazał Szymon Janczyk z "Weszło".

Zdenerwowanie wśród klubów

Jak czytamy na wspomnianym portalu, wszystko miało się rozegrać tuż przed zebraniem zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej. Nagle pojawił się nowy regulamin Superpucharu Polski, w którym zapisano, że miejscem rozegrania meczu jest właśnie Wrocław. Kluby, które wówczas miały szanse na mistrzostwo, czyli Jagiellonia Białystok, Górnik Zabrze oraz oczywiście Lech Poznań, wyraziły sprzeciw wobec takiego pomysłu.

Do sprawy kilka słów dołożył Mateusz Ligęza z "Radia Zet". Jego zdaniem mecz ten odbędzie się 16 lub 17 lipca na stadionie Śląska Wrocław. Podobnie ma być w 2027 roku, a to wszystko ma być "wyborem pod kątem biznesowym". Wszelkie doniesienia odnośnie takiej zmiany spotkały się z ogromną krytyką fanów. Szczególnie że taki ruch ma być argumentowany koniecznością zarobku związku w kontekście braku awansu na mundial.