Nicola Zalewski odegrał kluczową rolę w wyjazdowym zwycięstwie Atalanty Bergamo nad Genoą. Reprezentant Polski zanotował asystę przy decydującym trafieniu, a jego zespół wygrał skromnie 1:0.

Udany początek Atalanty

Spotkanie miało bardzo nietypowy przebieg. Już w 3. minucie boisko musiał opuścić bramkarz Genoi - Nicola Leali, który obejrzał czerwoną kartkę. Mimo gry w przewadze przez niemal cały mecz, Atalanta długo nie potrafiła znaleźć sposobu na defensywę gospodarzy. Wpisuje się to w ogólny „wygląd” tego sezonu w wykonaniu tego zespołu, choć bardziej jeszcze z czasów Ivana Juricia. Przed pierwszym gwizdkiem Atalanta miała na koncie zaledwie cztery zwycięstwa!

Zalewski bohaterem z ławki

Nicola Zalewski ostatnio ma spore problemy z regularnym graniem w drużynie Atalanty. Wydawało się, że transfer do klubu z Bergamo pozwoli reprezentantowi Polski na odbudowanie się w Serie A, ale fakty są takie, że Zalewski jest jedynie rezerwowym w zespole z Lombardii, a w podstawowym składzie zagrał ostatnio… przeciwko Genoi, ale w Pucharze Włoch. Nawiasem mówiąc, zaliczył wtedy asystę.

Historia lubi się powtarzać. Tym razem Polak pojawił się na murawie dopiero w 69. minucie, jednak jego wejście okazało się kluczowe. W doliczonym czasie gry Polak precyzyjnie dośrodkował z rzutu rożnego, a Isak Hien skutecznym strzałem głową umieścił piłkę w siatce, zapewniając gościom komplet punktów.

Przełom Zalewskiego?

Dla Zalewskiego był to 12. występ w obecnym sezonie Serie A. Oprócz asysty zapisał na swoim koncie także żółtą kartkę. W trwających rozgrywkach ligowych Polak ma w dorobku dwa ostatnie podania oraz jednego gola. Liczby to dalekie od oczekiwanych. Być może jednak po ważnej asyście stanie się on ważniejszym ogniwem w zespole i zacznie łapać więcej minut. Tym bardziej, że kontuzjowany jest Raoul Bellanova, więc konkurencja na wahadłach się trochę ukróciła.

Dzięki wygranej Atalanta awansowała na dziewiąte miejsce w tabeli Serie A. Genoa natomiast pozostaje w trudnej sytuacji i zajmuje 17. pozycję, balansując tuż nad strefą spadkową.