Sytuacja wokół Enzo Fernandeza w Chelsea robi się coraz bardziej napięta. Po decyzji o odsunięciu pomocnika od zespołu głos zabrała szatnia „The Blues”, która – według medialnych doniesień – nie zgadza się z karą dla Argentyńczyka.

Zamieszanie po słowach o Madrycie

Enzo Fernández naraził się władzom Chelsea podczas marcowej przerwy reprezentacyjnej. Pomocnik przyznał publicznie, że chciałby zamieszkać w Madrycie, co natychmiast wywołało spekulacje transferowe.

Reakcja klubu była szybka. Trener Liam Rosenior zdecydował o odsunięciu zawodnika od drużyny na dwa spotkania – w Pucharze Anglii oraz w ważnym meczu Premier League z Manchester City. Do sprawy odniósł się też agent piłkarza.

Szatnia nie zgadza się z decyzją

Według informacji przekazanych przez argentyńską dziennikarkę Veronicę Brunati, decyzja szkoleniowca nie spotkała się z pełnym poparciem w drużynie.

Choć część zawodników była niezadowolona z wypowiedzi Fernandeza, większość nie uważa jego zawieszenia za słuszne. Piłkarze mają planować rozmowę z trenerem i władzami klubu.

Liderem zawodników, którzy chcą przywrócenia Fernandeza do składu, ma być kapitan zespołu Reece James. To właśnie on ma stanąć na czele grupy, która spróbuje przekonać sztab szkoleniowy do zmiany decyzji jeszcze przed kluczowym starciem ligowym.

Kluczowy moment sezonu

Najbliższy mecz z Manchesterem City może mieć ogromne znaczenie dla wyników Chelsea w kontekście walki o Ligę Mistrzów. Brak jednego z liderów środka pola może okazać się poważnym osłabieniem.

W obecnym sezonie Enzo Fernández rozegrał 46 spotkań, zdobył 12 bramek i zanotował 6 asyst, co czyni go jedną z najważniejszych postaci drużyny.

Na razie nie wiadomo, czy Chelsea ugnie się pod presją szatni. Jedno jest pewne – sytuacja wokół Argentyńczyka może mieć wpływ nie tylko na wyniki sportowe, ale i atmosferę w klubie. Najbliższe dni pokażą, czy konflikt zostanie zażegnany, czy przerodzi się w poważniejszy problem dla „The Blues”.