To będzie jeden z najbardziej legendarnych meczów w historii Pucharu Narodów Afryki. Ba, być może nawet w całej historii piłki nożnej. Niedzielny finał pomiędzy Senegalem i Maroko niewątpliwie będzie wspominany w kronikach. Wszystko przez aferę z końcówki doliczonego czasu gry.

Bezbramkowy remis przez 90 minut

Sytuacji w niedzielnym finale nie brakowało, ale gole nie padały bardzo długo. Przy stanie 0:0 w 90. minucie sędzia Jean Jacques Ndala doliczył osiem minut. W tym czasie najpierw Senegal po rzucie rożnym strzelił gola, który został nieuznany z powodu faulu. Analizy VAR nie było, ale faktycznie przewinienie miało miejsce i trudno zarzucić arbitrowi błąd. Wszystko zmierzało więc do rzutów karnych.

Afera o karnego w finale PNA

Tylko, że niedługo potem gra przeniosła się pod drugie pole karne. Tym razem rzut rożny egzekwowali Marokańczycy, a jak rażony piorunem padł Brahim Diaz. Sędzia został wezwany do monitora, by obejrzeć starcie pomiędzy najlepszym strzelcem turnieju a El Hadjim Malickiem Dioufem. Piłkarz West Hamu, walcząc o pozycję, pociągnął za szyję Diaza. Czy wystarczająca mocno, by dyktować rzut karny? To mocno dyskusyjne. Sędzia po obejrzeniu sytuacji wielokrotnie - zdecydował się podyktować rzut karny na korzyść gospodarzy.

Sami sprawdźcie:

Od tego momentu na boisku rozpętało się istne pandemonium. Senegalczycy protestowali na różne sposoby. W końcu zdecydowali się opuścić boisko i zejść do szatni! Pachniało walkowerem i końcem finału w atmosferze gigantycznego skandalu. Takiego, jakiego świat futbolu nie widział.

Mane nakazał wrócić

Oficjele negocjowali z Sadio Mane, który pozostał na murawie. Były piłkarz Liverpoolu finalnie zdecydował się udać do szatni i zawołać kolegów. Po chwili wrócili oni na plac gry i rozpoczęły się przygotowania do rzutu karnego. Atmosfera nadal była niezwykle gęsta. Boiskowy zegar wskazywał ponad 20 minut powyżej regulaminowych 90, a przecież samo zajście miało miejsce w ostatniej z ośmiu doliczonych minut!

Diaz nie wytrzymał presji!

Eduard Mendy robił, co tylko mógł, by wyprowadzić z równowagi Brahima Diaza, który sam postanowił załatwić sprawę złota dla Maroka i przypieczętować własną koronę króla strzelców. Pieczęć miała być równocześnie hołdem dla Antonina Panenki. Diaz uderzył leciutko w środek bramki, podcinając piłkę. Mendy przewidział taki obrót spraw. Został na środku i złapał piłkę jak gdyby nigdy nic. Sędzia zakończył spotkanie, co oznaczało dogrywkę!

Złoty gol Gueye

Już na początku dogrywki Marokańczycy nadziali się na niesamowitą kontrę Senegalu. Prosta strata na połowie rywali poskutkowała błyskawiczną akcją. Idrissa Gueye dograł do Pape Gueye, a ten uderzył tak, że lepiej się nie dało! Przepiękny gol! Bramkarz Marokańczyków, Bono, który przez cały mecz spisywał się doskonale, tym razem był całkowicie bezradny.

Jak się miało okazać – był to złoty gol na wagę mistrzostwa dla Senegalu. Marokańczycy w drugiej połowie dogrywki szturmowali bramkę Mendy’ego. Mieli nawet strzał w poprzeczkę. Wszystko na marne! Złoto dla Senegalu, Marokańczycy ze srebrem, brąz dzień wcześniej wywalczyła reprezentacja Nigerii.

CÓŻ TO BYŁ ZA MECZ!