Vinicius znów wywołuje burzę w Madrycie. Gdy wydawało się, że jego spięcia z Xabim Alonso to już przeszłość, dziennikarz Mario Cortegana ujawnił informacje, które mogą mocno skomplikować przyszłość Brazylijczyka w Realu.

Vinicius ma dość współpracy z Xabim?

Vinicius to – obok Kyliana Mbappe – największa gwiazda „Królewskich”. Mimo to jego dalsza przyszłość na Santiago Bernabeu wcale nie jest pewna. Kontrakt zawodnika wygasa 30 czerwca 2027 roku, a rozmowy o nowej umowie utknęły w martwym punkcie. Według Mario Cortegany piłkarz miał przekazać Florentino Perezowi, że nie podpisze przedłużenia, dopóki jego relacje z trenerem nie ulegną poprawie.

Wydawało się, że sytuacja została wyjaśniona po głośnym „El Clasico”, gdy Alonso zmienił Viniciusa podczas meczu, a wzburzony Brazylijczyk miał krzyczeć, że odchodzi z klubu. Później przeprosił prezesa, kibiców i drużynę, a z trenerem odbył rozmowę. Jednak wszystko wskazuje na to, że zadry pozostały. Xabi Alonso od początku pokazuje, że nie ma zamiaru się "szczypać" i jest konkretny wobec gwiazdora.

Teraz dodatkowym zapalnikiem miało być starcie ligowe z Elche (2:2), w którym Vinicius pojawił się dopiero po przerwie. Od pierwszej minuty wybiegł natomiast Rodrygo – co miało nie spodobać się 25-latkowi. Dodajmy ważny kontekst, że Rodrygo nie potrafi strzelić gola od ponad 1400 minut.

Saga kontraktowa trwa od początku 2025 roku. Real zaoferował już skrzydłowemu podwyżkę z 18 do 20 milionów euro rocznie, jednak ten odmówił. Vinicius oczekuje rekordowej pensji – około 30 milionów za sezon. Klub nie zamierza jednak tak łatwo spełniać jego warunków.

Czy to początek końca gwiazdy w białych barwach? W Madrycie atmosfera wokół Viniciusa znów staje się gorąca.