Porażka Realu Madryt z Realem Betis sprawiła, że FC Barcelona może w niedzielę zagwarantować sobie trzypunktową przewagę nad odwiecznym rywalem. W najbliższej kolejce Duma Katalonii zmierzy się w hicie z Valencią. Gdzie oglądać to spotkanie w TV i online?

Valencia - FC Barcelona gdzie oglądać?

W przeciwieństwie do Barcelony, Valencia wyjątkowo kiepsko rozpoczęła sezon 2026/27. Nietoperze wciąż czekają na premierowe zwycięstwo, a po trzech kolejkach w tabeli La Liga zajmują odległe, 18. miejsce. Chociażby ze względu na to, bukmacherzy typują, że z pojedynku na Mestalla to Barcelona wyjdzie górą.

Data i godzina06.09.2026 - 16:15
TransmisjaCANAL+Sport 6
Kurs na zwycięstwo Valencii9.00
Kurs na zwycięstwo Barcelony1.30
MiejsceEstadio de Mestalla (Walencja)

Jeśli chodzi o kursy oferowane przez najlepszych bukmacherów, są one dość brutalne. Typ na wygraną Barcy to 1.30, a na zwycięstwo Valencii linia sięga aż 9.00. Mecz Valencia - FC Barcelona obejrzysz w TV na antenie CANAL+Sport 6 - tak jak miało to miejsce w rywalizacji z Rayo.

Kiedy i o której mecz Valencia - FC Barcelona?

Najbliższe spotkanie Barcelony rozpocznie się wyjątkowo wcześnie. Podopieczni Hansiego Flicka zmierzą się z Valencią w niedzielę 6 września, a pierwszy gwizdek wybrzmi już o godzinie 16:15. Z powodu kontuzji nie wystąpią na pewno De Jong, Bardghji i Bisiwu.

Valencia - FC Barcelona gdzie oglądać za darmo?

Valencia jest przetrzebiona kontuzjami, a sytuacja kadrowa jest nie do pozazdroszczenia. Między innymi dlatego skazuje się ją na pożarcie przez Blaugranę. Mecz obejrzysz za darmo u bukmacherów: Betclic, STS, Superbet i Fortuna. Wystarczy mieć u któregoś z bukmacherów konto i jakieś środki na nim. W zakładce Typy Dnia natomiast znajdziesz darmowe propozycje do zagrania od naszych użytkowników.

Valencia - FC Barcelona transmisja na żywo w TV

Rywalizację tych drużyn w 3. kolejce La Liga obejrzysz w TV na żywo wyłącznie na CANAL+Sport 6. Nietoperze w ubiegłym sezonie wygrały z Barcą u siebie 3:1. Było to jednak spotkanie 38. kolejki, gdy oba zespoły o nic już nie walczyły, a Hansi Flick do boju posłał mocno rezerwową jedenastkę.