Flamengo rozgromiło Madureirę aż 8:0 w półfinale Campeonato Carioca, ale kilka minut po końcowym gwizdku kibice usłyszeli sensacyjną wiadomość. Klub z Rio de Janeiro ogłosił rozstanie z trenerem Filipe Luisem, mimo efektownego zwycięstwa.

Spektakularny sukces i nagłe zwolnienie

Poprzedni sezon był dla Flamengo niemal perfekcyjny. Zespół sięgnął po mistrzostwo Brazylii oraz triumf w Copa Libertadores, potwierdzając swoją dominację w Ameryce Południowej. Duża w tym zasługa Filipe Luisa Kasmirskiego, który dopiero rozpoczynał trenerską karierę, a już zdążył wywalczyć sześć różnych trofeów.

Obecne rozgrywki nie układały się jednak po myśli szkoleniowca. Flamengo odpadło z Copa Sudamericana po dwumeczu z Lanús (2:4), a start w nowym sezonie brazylijskiej Serie A również pozostawiał niedosyt. Po trzech kolejkach drużyna miała cztery punkty i zajmowała 11. miejsce w tabeli.

Oficjalny komunikat Flamengo

We wtorek Flamengo wróciło na zwycięską ścieżkę, deklasując Madureirę 8:0. Niedługo później opublikowano komunikat o natychmiastowym zwolnieniu trenera. Wraz z nim klub opuścili asystent Ivan Palanco oraz trener przygotowania fizycznego Diogo Linhares.

Z medialnych doniesień wynika, że decyzję przekazał szkoleniowcowi dyrektor sportowy Jose Boto tuż po konferencji prasowej. Na ten moment nie ujawniono oficjalnych powodów rozstania. Jest ono bardzo zaskakujące.

Filipe Luis i jego polskie korzenie

Warto podkreślić, że Filipe Luis ma polskie korzenie. Jego przodkowie wywodzili się z Polski i wyemigrowali do Brazylii na przełomie XIX i XX wieku. Nazwisko Kasmirski wywodzi się od polskiego pradziadka. Sam były reprezentant Brazylii wielokrotnie wspominał o europejskich, w tym polskich, korzeniach swojej rodziny. To sprawia, że jego kariera była śledzona z zainteresowaniem także przez polskich kibiców.

Kto następcą w Flamengo?

Flamengo rozpoczęło już poszukiwania nowego szkoleniowca. Według brazylijskich mediów, w tym serwisu Globo, głównym kandydatem do objęcia zespołu jest Leonardo Jardim. A co ze zwolnionym Luisem? Po sezonie, w którym wygrał najważniejsze klubowe trofeum Ameryki Południowej, może stać się łakomym kąskiem dla wielu klubów na Starym Kontynencie.

Rozstanie z Filipe Luisem pokazuje, że nawet imponujące sukcesy nie gwarantują stabilności w jednym z największych klubów Ameryki Południowej.