Szymon Marciniak wraca do najważniejszych rozgrywek klubowych w Europie. Po przerwie spowodowanej problemami zdrowotnymi polski arbiter ponownie znalazł się w obsadzie jednego z meczów Ligi Mistrzów.

Szymon Marciniak znów na boisku

Marciniak ostatni raz prowadził spotkanie jako sędzia główny na początku grudnia ubiegłego roku. Wówczas w meczu Pucharu Polski Piast Gliwice podejmował Lecha Poznań, a mistrz Polski wygrał to spotkanie 2:0.

Później arbiter z Płocka pojawiał się głównie w roli sędziego VAR. Jego nieobecność w roli głównego arbitra wywoływała wiele spekulacji, jednak jak sam Marciniak wyjaśnił wszystko było związane z problemami zdrowotnymi i koniecznością przejścia operacji.

Do sędziowania na boisku Szymon Marciniak wrócił dopiero 7 marca. Wówczas poprowadził mecz Ekstraklasy pomiędzy Widzewem Łódź a Lechem Poznań. Spotkanie wzbudziło sporo emocji, głównie z powodu kontrowersyjnej sytuacji z udziałem Pablo Rodrigueza. Piłkarz Lecha otrzymał żółtą kartkę za rzekomy faul na Mariuszu Fornalczyku, choć powtórki pokazały, że przewinienia nie było.

Lech odwołał się od tej decyzji, a Komisja Ligi przyznała rację klubowi i anulowała kartkę, która pierwotnie eliminowała zawodnika z meczu z liderem Ekstraklasy – Zagłębiem Lubin.

Wraz z powrotem do Ekstraklasy Marciniak znów pojawił się także w europejskich pucharach. W minionym tygodniu sędziował spotkanie 1/8 finału Ligi Europy pomiędzy Panathinaikosem a Realem Betis. Mecz był bardzo intensywny – Polak pokazał w nim aż siedem żółtych kartek oraz dwie czerwone.

Liga Mistrzów wzywa

Teraz  Marciniak poprowadzi rewanżowy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów pomiędzy Liverpoolem a Galatasaray. Będzie to jego powrót do tych rozgrywek po niemal czterech miesiącach.

Na liniach pomagać mu będą Tomasz Listkiewicz i Adam Kupsik, sędzią technicznym będzie Paweł Raczkowski, natomiast za system VAR odpowiadać będą włoscy arbitrzy – Marco Di Bello oraz Daniele Chiffi.

Pierwsze spotkanie zakończyło się niespodziewanym zwycięstwem Galatasaray 1:0 po golu Victora Osimhena. Choć bukmacherzy wciąż wskazują Liverpool jako faworyta do awansu, turecki zespół już w tym sezonie pokazał, że potrafi sprawiać niespodzianki i będzie bardzo wymagającym rywalem.

Wyniki Liverpoolu wskazują na nierówną formę drużyny. Wystarczy wspomnieć sensacyjną porażkę na początku marca z walczącym o utrzymanie w Premier League Wolverhampton. W ostatni weekend przydarzył się także dość niespodziewany remis z Tottenhamem.

Inaczej to wygląda w ekipie ze Stambułu, która wygrała pięć ostatnich meczów z rzędu - wliczając to także pierwsze stracie z Liverpoolem. Dzięki temu Galatasaray umacnia się na prowadzeniu w tabeli ligi tureckiej, mając już aż siedem punktów przewagi nad najgroźniejszymi rywalami.