Slavko Vincić bez wątpienia stał się nowym antybohaterem Polaków po przegranym finałowym starciu baraży. Ostatecznie drużyna Jana Urbana może mieć pretensje głównie do siebie, ale arbiter główny nie ustrzegł się błędów, które wskazał m.in. Rafał Rostkowski.
Brak karnego i spalony?
Pierwsza połowa spotkania Polska - Szwecja stała pod znakiem niewykorzystanych szans "Biało-Czerwonych" i iście chirurgicznej precyzji gospodarzy. Jednak w trakcie, jak i po meczu wiele zastrzeżeń wzbudziła praca arbitra głównego - Slavko Vincicia. O potencjalnych błędach sędziego na łamach "TVP Sport" wypowiedział się niezwykle doświadczony Rafał Rostkowski. Jego zdaniem pierwszy poważny błąd miał miejsce już w 14. minucie. Robert Lewandowski został bezpardonowo sfaulowany, lecz arbiter odgwizdał rękę Matty'ego Casha - zdaniem eksperta, to była ewidentna jedenastka.
Sporo kontrowersji wzbudził drugi gol dla Szwedów. O ile sam delikatny faul Nicoli Zalewskiego nie był błędem, tak Rafał Rostkowski wskazał ogromne niedopatrzenie arbitrów, głównie w wozie VAR.
W momencie dośrodkowania z rzutu wolnego Gabriel Gudmunsson był na pozycji spalonej. Gdy piłka leciała w kierunku pola karnego i bramki, Gudmunsson podbiegł do Lewandowskiego i go zablokował. Trudno stwierdzić, czy Szwed sfaulował kapitana reprezentacji Polski, ale z pewnością w tej akcji był spalony.
- Sprawdź wyniki reprezentacji Polski
Faul na Kamińskim?
W mediach roiło się od komentarzy na temat potencjalnego rzutu karnego w drugiej połowie meczu. Polska naciskała i tworzyła zagrożenie pod bramką gospodarzy, czego efektem było zagranie do Jakuba Kamińskiego. W tym przypadku pozostaje nam oceniać dostępne powtórki, choć trudno odeprzeć wrażenie, że Victor Lindelof faulował polskiego zawodnika. Najdziwniejszy był jednak fakt, jak szybko arbiter główny nakazał wznowienie gry, pozostaje więc wątpliwe, czy VAR w ogóle dogłębnie przeanalizował tę sytuację.
No dobrze, słuchamy państwa...
Karny czy nie ❓
🔴 📲 OGLĄDAJ #SWEPOL ▶️ https://t.co/qr0QSpWeyf pic.twitter.com/3t1lkVBnxU
— TVP SPORT (@sport_tvppl) March 31, 2026
Piątek i faul widmo
Rafał Rostkowski wymienił sporo błędów, które przytrafiły się Slavko Vinciciowi. Między innymi brak kartek dla szwedzkich piłkarzy, w tym samemu strzelcowi decydującej bramki - Victorowi Gyokeresowi, za nadmierną radość. Sam Kristoffer Nordfeldt grał tak często na czas, że sam pewnie był zdziwiony brakiem upomnienia. Vincić wielokrotnie pokazywał na zegarek, a potem i tak doliczył marne kilkadziesiąt sekund za szereg wykonanych zmian.
Czyli znowu nas oszukali #SWEPOL pic.twitter.com/4ziyaETnuf
— 🇵🇱MirAS🏃♂️ (@Mir_AS_) April 1, 2026
Kwintesencją chaosu i braku panowania nad tym, co dzieje się na murawie była sytuacja z samej końcówki i "faul" Krzysztofa Piątka. Trudno nie powiedzieć, że Vincić nabrał się, jak kompletnie niedoświadczony sędzia. Zwykła symulka ze strony szwedzkiego obrońcy nie skończyła się tylko gwizdkiem, ale i... żółtą kartką dla polskiego napastnika.
Ostatecznie nie można obwiniać tylko sędziego, ponieważ drużyna Jana Urbana popełniła kluczowe błędy, przez które ten awans stał się niemożliwy. Jednak trudno nie stwierdzić, że Slavko Vincić poprowadził fatalne zawody.
