Sergio Ramos wciąż nie powiedział ostatniego słowa. Legendarny obrońca szykuje się do odejścia z CF Monterrey, ale – jak donosi „AS” – nie zamierza jeszcze kończyć kariery. 39-latek chce powalczyć o coś, co wydaje się dziś niemal nierealne: powrót do reprezentacji Hiszpanii na mundial 2026. Ale on... się nie poddaje.

Ramos żegna się z Monterrey

Decyzja już zapadła – Ramos nie przedłuży wygasającego z końcem roku kontraktu z meksykańskim klubem i stanie się wolnym zawodnikiem 1 stycznia 2026. Jeszcze w październiku zapewniał, że życie w Meksyku bardzo mu odpowiada, ale najnowsze doniesienia wskazują, że rozstanie jest przesądzone.

Z perspektywy sportowej ten krok może dziwić. Monterrey to ambitny projekt, a bilans Ramosa jest bardzo solidny – 30 meczów i aż siedem goli. Gra bardzo regularnie, pełni ważną rolę. Drużyna nadal walczy w fazie play-off ligi MX i po pierwszym spotkaniu prowadzi z Club America 2:0.

Dwa powody, jedna misja

Według „AS” za decyzją Ramosa stoją dwa główne czynniki. Pierwszy to tęsknota za rodziną, która w większości została w Europie. Drugi – znacznie bardziej sportowy – to cel powrotu do kadry narodowej.

Ramos jeszcze wierzy, że zmiana ligi i pokazanie dobrej formy w bardziej prestiżowych rozgrywkach mogą przekonać selekcjonera Hiszpanii Luisa de la Fuente, by skorzystać z jego usług. Droga jest jednak długa – ostatni raz obrońca w reprezentacji zagrał w 2021 roku w meczu eliminacji do mistrzostw świata.

Z zewnątrz ten plan może wydawać się zbyt odważny, ale Ramos nie jest typem, który rezygnuje. Jeśli rzeczywiście odejdzie z Monterrey, będzie miał około pół roku, by znaleźć nowy klub, wywalczyć pierwszy skład i przekonać selekcjonera, że wciąż może pomóc jednej z najmocniejszych obecnie reprezentacji na świecie.

Jedno jest pewne — Sergio Ramos nie zamierza kończyć kariery w ciszy. Finał tej historii dopiero przed nami.