Robert Lewandowski znów zrobił różnicę. Choć tym razem rozpoczął mecz przeciwko Villarrealowi na ławce rezerwowych, to udało mu się wpisać na listę strzelców i przypieczętować zwycięstwo zespołu prowadzonego przez Hansiego Flicka.

Robert Lewandowski znowu strzela

Tak jak słusznie przewidywały wszystkie media w Hiszpanii, Polaka zabrakło w wyjściowym składzie „Blaugrany” na hit 26. kolejki La Liga. W ataku od pierwszej minuty wystąpił Ferran Torres, jednak on jest w 2026 roku niezbyt skuteczny (ma tylko trzy gole). Tym razem także nie potrafił zagrozić bramce Luiza Juniora. Był niewidoczny, nie oddał celnego strzału i w 67. minucie ustąpił miejsca Lewandowskiemu.

Wejście kapitana reprezentacji Polski początkowo nie przyniosło przełomu, ale decydujący moment nadszedł w doliczonym czasie gry. Po dynamicznej akcji Julesa Koundé i Pedriego Francuz wpadł w pole karne i wyłożył piłkę Lewandowskiemu. Napastnik nie miał problemów z umieszczeniem jej w pustej bramce. Przez chwilę wydawało się, że był na spalonym, jednak analiza potwierdziła prawidłowość trafienia. Gol ustalił wynik meczu na 4:1. Po raz kolejny Polak miał bezpośredni wpływ na wyniki Barcelony.

Dla Lewandowskiego było to już 14. trafienie w obecnym sezonie. Łącznie ma na koncie 115 bramek w 179 występach w barwach Barcelony – to liczby, które tylko podkreślają jego znaczenie dla drużyny.

W cieniu gola Polaka prawdziwy popis dał Lamine Yamal. Młody gwiazdor ustrzelił hat-tricka, potwierdzając, że jest jednym z najważniejszych ogniw ofensywy. Honorowe trafienie dla Villarrealu zanotował Pape Gueye.

Dzięki temu zwycięstwu Barcelona utrzyma fotel lidera tabeli La Liga. Nawet ewentualna wygrana Realu Madryt z Getafe w poniedziałek nie zmieni sytuacji na szczycie tabeli – różnica między obiema ekipami może wynosić maksymalnie jeden punkt.