Reprezentant Polski Mateusz Łęgowski mógł w ostatnich miesiącach wydawać się piłkarzem nieco zapomnianym. 22-latek przypomniał jednak o sobie w znakomity sposób — zdobył premierowego gola w barwach swojego klubu. Nie ma się jednak czym specjalnie szczycić, bo nie jest to wielkie przełamanie. Trafił w Pucharze Turcji z czwartoligowcem i to na sam koniec.

Łęgowski z pierwszym golem w Turcji

Pomocnik po raz pierwszy od ponad miesiąca wybiegł w wyjściowym składzie Eyüsporu, który w pierwszej rundzie Pucharu Turcji mierzył się z czwartoligowym Cankaya Futbol Kulübü. Różnica poziomów nie pozostawiała wątpliwości: zespół z tureckiej ekstraklasy szybko objął prowadzenie, a następnie konsekwentnie dokładał kolejne trafienia. Spotkanie zakończyło się wygraną Eyüsporu 6:1, a Łęgowski ustalił wynik meczu.

W doliczonym czasie gry goście byli już całkowicie zrezygnowani i porzucili jakiekolwiek założenia taktyczne, rzucając się chaotycznie do ataku. Eyüpspor błyskawicznie to wykorzystał. Po podaniu Svita Seslara — autora pierwszego gola — Łęgowski znalazł się sam na sam z bramkarzem i pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce. To jego pierwszy gol na tureckich boiskach. Ostatnio pomocnik został mocno zapomniany i zakurzony.

Reprezentant Polski z potencjałem

Mateusz Łęgowski jeszcze niedawno uchodził za jeden z ciekawszych młodych talentów w polskiej piłce. W sezonie 2022/23, jako defensywny pomocnik Pogoni Szczecin, rozegrał 26 ligowych spotkań, notując trzy gole i trzy asysty. Później przeszedł do Serie A i tam... nie przepadł. Regularne szanse dawał mu Paulo Sousa, wtedy trener Salernitany. Uzbierał prawie 1200 minut i zagrał 29 spotkań. Tyle, że Salernitana spadła do Serie B, a Łęgowski od tamtego czasu przepadł. Sezon 2024/25 spędził w szwajcarskim Yverdon-Sport, a teraz próbuje odbudować się w Turcji.

A przecież jeszcze niedawno jego dobra forma zaowocowała powołaniem do reprezentacji za kadencji Czesława Michniewicza. We wrześniu 2022 roku zadebiutował w meczu Ligi Narodów z Holandią, pojawiając się na boisku na końcowe minuty. Później jeszcze kilka razy trafiał na listę powołanych, ale jego licznik występów w kadrze nie uległ dotąd zmianie i na to się nie zanosi, bo mało gra w Turcji i zniknął z radarów.