Nie było wielkiego powrotu ani w Madrycie, ani w starciu Liverpoolu z PSG. Wtorkowe wyniki ćwierćfinałów Ligi Mistrzów przyniosły dużo emocji, ale ostatecznie bez niespodzianek w kontekście awansu.

FC Barcelona wygrała, ale odpadła

Przed rewanżem na Riyadh Air Metropolitano najczęściej odmienianym słowem była „remontada”. Wiarę w odrobienie strat Barcelonie dawał m.in. Lamine Yamal, który już na konferencji prasowej zapowiadał walkę do końca.

I rzeczywiście – Barcelona zaczęła znakomicie. Już w 4. minucie Yamal wykorzystał błąd Clementa Lengleta i otworzył wynik spotkania. W 24. minucie było już 2:0 po trafieniu Ferrana Torresa, który wykorzystał podanie Daniego Olmo.

Wydawało się, że „Duma Katalonii” wraca do gry. Sytuację odmienił jednak gol Ademoli Lookmana w 31. minucie. Po podaniu Marcosa Llorente napastnik gospodarzy popisał się świetnym wykończeniem i przybliżył Atletico Madryt do awansu.

W drugiej połowie Barcelona próbowała jeszcze odwrócić losy rywalizacji, ale brakowało skuteczności. Ferran Torres strzelił nawet gola, ale jego radość została brutalnie stłumiona przez ogłoszenie po analizie VAR spalonego. Dodatkowo sytuację Barcelony skomplikowała czerwona kartka dla Erica Garcii w 79. minucie.

Ostatecznie zwycięstwo w meczu nie wystarczyło – to Atletico zameldowało się w półfinale Ligi Mistrzów po raz pierwszy od 2017 roku. Swojego przeciwnika "Los Colchoneros" poznają z pary Sporting - Arsenal.

Paris Saint-Germain bez problemów

W drugim ćwierćfinale Liverpool nie zdołał odrobić strat z pierwszego meczu (0:2). Tym razem również lepsze  tym samym stosunkiem bramkowym okazało się PSG.

Zespół prowadzony przez Luisa Enrique kontrolował przebieg spotkania i długo utrzymywał bezbramkowy remis. Decydujący moment nastąpił w 72. minucie, gdy Ousmane Dembele wykorzystał podanie Chwiczy Kwaracchelii i otworzył wynik meczu.

Francuz dołożył drugie trafienie w doliczonym czasie gry, tym razem po asyście Bradley’a Barcoli, ustalając wynik na 2:0 i przypieczętowując awans paryżan.

Obrońcy tytułu pozostają w grze o kolejny triumf. W półfinale zmierzą się ze zwycięzcą rywalizacji Bayern Monachium – Real Madryt, gdzie po pierwszym meczu bliżej awansu są zawodnicy ze stolicy Bawarii.

Wtorkowe ćwierćfinały pokazały jedno – w Lidze Mistrzów nie zawsze wystarczy wygrać mecz, by grać dalej.