Real Madryt w świetnym stylu rozprawił się na San Mames z Athletic Club, wygrywając 3:0 po dwóch bramkach Kyliana Mbappe. Mimo efektownego rezultatu, ekipa Xabiego Alonso nie mogła w pełni cieszyć się z wyjazdowego triumfu. Jedna z gwiazd „Królewskich” doznała bowiem poważnej kontuzji, która wykluczy ją z gry na długie tygodnie.

Real Madryt przekazał niepokojący komunikat

Radość kibiców „Los Blancos” po meczu szybko została przygaszona. Trent Alexander-Arnold, który opuścił boisko w 59. minucie, jak się okazało – nie z powodu profilaktyki, lecz kontuzji.

W oficjalnym raporcie medycznym klub poinformował: - Po badaniach u Trenta Alexandra-Arnolda zdiagnozowano uraz mięśnia prostego uda oraz lewego mięśnia czworogłowego. Proces jego powrotu do zdrowia będzie monitorowany.

Według informacji „COPE” uraz pojawił się w najgorszym możliwym momencie. Anglik zaczął wreszcie w pełni adaptować się do zespołu, łapał świetną chemię z kolegami i notował coraz lepsze występy. Czwarty razy z rzędu wyszedł w pierwszym składzie. Wcześniej trzy mecze zagrał po 90 minut.

Przewidywana przerwa 27-latka potrwa około dwóch miesięcy. Alexander-Arnold opuści zatem kluczowe spotkania – m.in. przeciwko Manchesterowi City, Sevilli, Realowi Betis, AS Monaco, Benfice oraz styczniowy Superpuchar Hiszpanii, w którym Real zmierzy się z w półfinałowym meczu z Atletico.

Powrót Valverde na prawą stronę?

Kontuzja Anglika ponownie otwiera w Madrycie dyskusję o problemach kadrowych na prawej obronie. Dani Carvajal ma wrócić dopiero pod koniec stycznia, co stawia Xabiego Alonso w trudnej sytuacji. W starciu z Athletic miejsce Trenta Alexandra-Arnolda zajął Raul Asencio, jednak młodego Hiszpana klub wolałby widzieć raczej na środku defensywy, zwłaszcza przy ostatnich kłopotach zdrowotnych Deana Huijsena czy Antonio Rudigera.

W ostatnich miesiącach na prawej obronie występował Federico Valverde. Urugwajczyk nie ukrywał, że nie jest to jego ulubiona rola, ale wygląda na to, że ponownie będzie musiał poświęcić się dla drużyny.