Real Madryt w żadnym stopniu nie był wskazywany jako zdecydowany faworyt dwumeczu z Manchesterem City w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Podopieczni trenera mieli za sobą nierówny okres – w pamięci kibiców wciąż pozostawały dotkliwe porażki z Getafe i Osasuną oraz szczęśliwie wywalczone zwycięstwo nad Celtą Vigo w La Liga. Tymczasem to, co wydarzyło się w pierwszej połowie na Santiago Bernabeu, przerosło oczekiwania nawet najbardziej optymistycznie nastawionych fanów.

Hat-trick Federico Valverde

Bohaterem pierwszych 45 minut okazał się Federico Valverde, który popisał się kapitalnym hat-trickiem i kompletnie rozbił defensywę Manchesteru City.

Urugwajczyk rozpoczął swój popis w 20. minucie spotkania. Thibaut Courtois zauważył wychodzącego prawą stroną Valverde i posłał dalekie podanie z własnego pola karnego. Pomocnik Realu ruszył w kierunku bramki rywala, wpadł w pole karne i z dużą pewnością siebie minął Gianluigiego Donnarummę, po czym skierował piłkę do pustej bramki.

Siedem minut później było już 2:0. Tym razem akcja została przeprowadzona lewą stroną boiska. Vinicius Junior zagrał piłkę do nadbiegającego w pole karne Valverde. Urugwajczyk uderzył bez przyjęcia, a piłka ponownie znalazła drogę do siatki. W tej sytuacji Donnarumma również mógł zachować się zdecydowanie lepiej.

Hat-trick został skompletowany w 42. minucie. Brahim Diaz świetnie wypatrzył znowu wchodzącego w pole bramkowe Federico Valverde i dograł mu piłkę, a 27-latek zachował zimną krew, po raz trzeci pokonując włoskiego bramkarza.

Co ciekawe, wszystkie trzy trafienia były pierwszymi golami Valverde w obecnym sezonie Ligi Mistrzów. Dzięki fenomenalnej pierwszej połowie Urugwajczyka Real Madryt schodził na przerwę z prowadzeniem 3:0, wypracowując sobie bardzo solidną zaliczkę przed dalszą częścią rywalizacji z Manchesterem City.