Raków Częstochowa wygrał w Lidze Konferencji z Rapidem Wiedeń 4:1, a konsekwencje tego meczu okazały się znacznie poważniejsze dla austriackiego klubu, niż tylko utrata punktów. Wynik z Częstochowy przyczynił się bowiem do zwolnienia trenera Petera Stögera. Ostatnio radził on sobie fatalnie, zwłaszcza w europejskich pucharach.

Raków „zwolnił” trenera rywala

Częstochowianie zdominowali rywala w czwartkowym starciu. Hat-trick Lamine'a Diaby-Fadigi oraz wykorzystany rzut karny przez Jonatana Brauta Brunesa przesądziły o efektownym zwycięstwie 4:1. Mogło być nawet i więcej, bo momentami wyglądało to jak starcie gołej dupy z batem. Ten mecz — w połączeniu z m.in. wcześniejszą porażką 1:4 z Lechem Poznań — okazał się dla władz Rapidu punktem krytycznym.

Rapid dobrze wszedł w sezon, jednak im dalej w las, tym było gorzej. Z ostatnich dwunastu spotkań wiedeńczycy wygrali jedynie trzy, a przegrali aż osiem. Po kolejnej bolesnej porażce klub zdecydował się na opublikowanie komunikatu o rozstaniu z trenerem.

Dyrektor sportowy Rapidu w uzasadnieniu decyzji przyznał:

- Ta decyzja jest niezwykle trudna, bo bardzo cenię Petera i jego sztab. Jednak ostatnie tygodnie nie pozostawiły nam wyboru. Po przerwie reprezentacyjnej liczyliśmy na poprawę, ale zarówno ligowy mecz, jak i starcie w Polsce utwierdziły nas, że trzeba reagować. Żałuję, że współpraca kończy się wcześniej, niż zakładaliśmy.

Zmiana na ławce i trudna sytuacja Rapidu

Peter Stöger pracował w Wiedniu od lipca, lecz jego kadencja dobiegła końca znacznie szybciej, niż planowano. Tymczasowo zespół przejmie Stefan Kulovits, który ma spróbować ustabilizować sytuację.

Rapid fatalnie prezentuje się w europejskich pucharach — jako jedyny z grupy przegrał wszystkie mecze i zamyka tabelę. W lidze krajowej obraz jest nieco inny: zespół zajmuje drugie miejsce i traci tylko punkt do lidera, RB Salzburg. Jednak seria porażek i mocne ciosy od polskich klubów doprowadziły do decyzji o zmianie szkoleniowca.