Tymoteusz Puchacz to postać w piłkarskim świecie, która wzbudza sporo emocji, niekoniecznie z powodów czysto sportowych. Pojawił się on w popularnym "Foot Trucku", gdzie udzielił obszernego wywiadu. Padły tam mocne słowa na temat jego sytuacji w Holstein Kiel, co podchwyciły polskie media.

Puchacz okłamany?

Po tym jak Tymoteusz Puchacz opuścił Ekstraklasę w 2021 roku, kompletnie nie może sobie znaleźć miejsca na dłużej. Po głośnym transferze do Unionu Berlin był wypożyczany do Turcji, Grecji, czy do Anglii. W wakacje długo szukał nowego zespołu, był po słowie z GKS-em Katowice, a ostatecznie trafił niespodziewanie do Azerbejdżanu, gdzie reprezentuje barwy Sabah FK . Popularny kanał "Foot Truck" gościł ostatnio Puchacza. Ten nie zamierzał się gryźć w język. Jeden z prowadzących zapytał go, dlaczego tak właściwie w Kilonii nie wyszło.

Wiesz co, nie poszło, bo mnie okłamali. Jak mam to inaczej powiedzieć? Zostałem oszukany. W sensie takim, że gdy zostajesz kupiony za 2 miliony euro, gdzie dla nich to sufit, schodzę w pierwszym meczu w połowie, a potem już siadam na ławce. Od początku były takie rzeczy, muszę to przytoczyć. Była taka sytuacja, że w rozmowach przed, jak i po podpisaniu kontraktu trener mówił - dam ci czas, żebyś się oswoił, 5-6 meczów. I potem finalnie zostałem kasowany, nie rozumiałem dlaczego. Potem dostawałem telefony, że się nie odnajduję w grupie, że dziwny jestem.

Z wypowiedzi 26-latka można było jasno wyczuć, że całkiem co innego ustalał ze szkoleniowcem - Marcelem Rappem, a inaczej sytuacja wyglądała już w praniu. W barwach Holstein Kiel Puchacz wystąpił zaledwie 12 razy, a przecież w momencie transferu był... najdrożej kupionym piłkarzem w historii! Klub z Kilonii aktualnie notuje dość przeciętne wyniki w 2. Bundeslidze, zajmując 11. miejsce.

Aktualny lider Premyer Liqa

Przez dłuższy czas nie było wiadomo, gdzie Puchacz zagra w aktualnym sezonie. Mówiło się sporo o GKS-ie Katowice, ale zawodnik miał sam zrezygnować w ostatnim momencie. Trener Rafał Górak w dość ostrych słowach to później komentował i było to jego zdaniem bardzo nieeleganckie, delikatnie mówiąc.

Lewy obrońca trafił niespodziewanie do Azerbejdżanu, konkretnie do Sabah FK. Z marszu stał się kluczową postacią drużyny, choć sama w sobie liga trochę odbiega poziomem od topowych europejskich rozgrywek. Po 15 rozegranych meczach ma już pięć asyst, a jego forma jest ciągle zwyżkowa. Co więcej, aktualnie Sabah jest sensacyjnie na szczycie tabeli Premyer Liqi, mając 37 punktów. O jedno oczko wyprzedza dobrze nam znany Karabach Agdam z Mateuszem Kochalskim w bramce. Dopiero co zespół Puchacza ograł uczestnika Ligi Mistrzów w bezpośrednim starciu.