Gianluca Prestianni został ukarany przez UEFA po głośnym incydencie z udziałem Viníciusa Júniora. Sprawa ciągnęła się od lutego i właśnie doczekała się finału – przynajmniej na poziomie europejskich rozgrywek.

Kontrowersje w meczu Benfica Lizbona – Real Madryt

Do zdarzenia doszło w pierwszym meczu 1/16 finału Ligi Mistrzów. Po zdobytej bramce Vinícius Júnior miał zostać obrażony na tle rasistowskim przez rywala.

Brazylijczyk twierdził, że usłyszał słowo „małpa”. Prestianni stanowczo zaprzeczał, a dodatkowo zasłonił usta koszulką, co tylko podsyciło kontrowersje i utrudniło jednoznaczną ocenę sytuacji.

Jak podawał argentyński oddział ESPN, argentyński piłkarz Benfiki zeznał nawet, że nazwał brazylijskiego napastnika Realu „maricón” [„pedał”], a nie „mono” [„małpa”].

UEFA zareagowała błyskawicznie – Argentyńczyk został zawieszony już na rewanż na Santiago Bernabéu, a następnie wszczęto formalne dochodzenie.

Jest decyzja UEFA. Sześć meczów zawieszenia!

Po ponad dwóch miesiącach analiz zapadł werdykt. Prestianni został zawieszony na 6 meczów w rozgrywkach UEFA.

To poważna kara, która oznacza dla niego dłuższą przerwę od europejskich pucharów.

Możliwe jeszcze większe konsekwencje

Na tym jednak sprawa może się nie zakończyć. UEFA skierowała wniosek do FIFA o rozszerzenie sankcji. W praktyce oznacza to, że zawodnik może zostać wykluczony z udziału w najbliższym mundialu. Tutaj należy zauważyć, że nigdzie nie jest powiedziane, że w ogóle byłby wzięty pod uwagę przez selekcjonera Lionela Scaloniego.

Jeśli taka decyzja zapadnie, będzie to dla młodego piłkarza ogromny cios – zarówno sportowy, jak i wizerunkowy.

Sprawa Prestianniego to kolejny przypadek, w którym europejska federacja chce wysłać jasny sygnał: w futbolu nie ma miejsca na rasizm. Niezależnie od dalszego przebiegu postępowania w FIFA, już teraz widać, że konsekwencje dla zawodnika Benfiki są bardzo poważne i mogą rzutować na jego dalszą karierę.