Biało-Czerwonym bardzo zależało, żeby zmobilizować się i odkuć po pierwszym przegranym meczu z Algierią w Kings World Cup Nations 2026. Rzeczywiście w pewnym momencie prowadzili z Włochami w drugim spotkaniu grupowym już 3:2, żeby jednak ulec 3:7. To oznacza drugą przegraną reprezentacji Polski na turnieju.
Polska z małymi szansami awansu w Kings World Cup Nations
Druga porażka zdecydowanie zmniejsza Polakom szanse na wyjście z grupy C, w której są oni z Algierią, Włochami i Francją. Do dalszego etapu przechodzą tylko zwycięzcy, czyli w sumie pięć zespołów. Zespoły z drugich miejsc (pięć ekip) oraz najlepsza drużyna z trzeciego awansują do ostatniej fazy eliminacyjnej, gdzie powalczą o trzy dodatkowe bilety w ćwierćfinałach. Tak więc, żeby się dostać dalej, patrząc z naszej perspektywy, trzeba mieć najlepszy bilans spośród sześciu krajów z trzecich lokat.
Polacy przegrali 5:8 z Algierią i 3:7 z Italią, co oznacza bilans bramkowy 8:15. Szanse na awans wydają się więc niewielkie. Wyniki Kings World Cup Nations 2026 nie są dla polski pozytywne.
Porażka z Włochami w Kings World Cup Nations
Nie szło Polsce w tym spotkaniu. Włosi prowadzenie objęli już w drugiej minucie. Udało się jednak odpowiedzieć. Dawid Linca ładnie wszedł w pole karne pomiędzy dwóch zawodników i jeszcze trzeciemu strzelił pomiędzy nogami. W ten sposób Włosi stracili w ogóle pierwszą bramkę na tym turnieju. Wcześniej ograli Francuzów aż 8:0. Żeby spróbować objąć prowadzenie, Polacy użyli tzw. „karty prezydenta”, która umożliwiała oddanie strzału z karnego przez kapitana drużyny, czyli Piotra "Izaka" Skowyrskiego. Ten jednak nie trafił...
Niestety…
Izak spudłował karnego prezydenta 😬
Remisujemy na Kings World Cup Nations z Włochami 1:1 🇮🇹 pic.twitter.com/mErlhTaivB
— Kanał Sportowy (@Sportowy_Kanal) January 5, 2026
To nie był zresztą jedyny spudłowany karniak przez polską reprezentację. Kluczowym momentem okazało się... pudło Maty z rzutu karnego w 34. minucie. Gdyby raper trafił, wówczas zapewniłby tym samym bramkę kontaktową. Na tablicy wyników widniało wtedy 3:5 i miał on okazję, by tę stratę pomniejszyć. Co zrobił Mata? Kopnął w taki sposób, że strzał obronił włoski bramkarz. W świetle nietypowych zasad oznaczało to... bramkę dla przeciwników, a więc zamiast 4:5 zrobiło się 3:6.
A w pewnym momencie było już bardzo dobrze. Będąc 1vs1 z rywalem bramkę na 2:1 zdobył Norbert Jaszczak i nawet miał doskonałą szansę, lecz trochę pokpił sprawę przy lobowaniu bramkarza. Włosi wyrównali po golu Columbo, który minął Jaszczaka, a potem dopisało mu trochę szczęście przy przebitce z bramkarzem Patrykiem Zapałą, lecz później znów Karol Bienias odpowiedział trafieniem na 3:2 po bardzo ładnie rozegranym rzucie wolnym.
JASZCZAK NA 2:1 ❗️
ALEŻ TO ZMIEŚCIŁ 💪 pic.twitter.com/j4lPGrJIXV
— Kanał Sportowy (@Sportowy_Kanal) January 5, 2026
Długo utrzymywał się rezultat 3:2, ale kolejne bramki zdobywali już tylko przeciwnicy. Wystarczyła jedna strata, podanie do skrzydła, strzał po dalszym słupku przez Colombo i mieliśmy wyrównanie. Włosi trafili też na 4:3 i 5:3, patrząc ze swojej perspektywy i w tamtym momencie przydarzyło się opisywane już powyżej pudło Maty - "sekretnego zawodnika" polskiej kadry. Użyliśmy karty "reverse penalty", która oznaczała bramkę dla przeciwnika, gdy obroni bramkarz i tak się właśnie stało. W końcówce Włosi dobili Polskę jeszcze błyskotliwą akcją i skończyło się 3:7.
Warto jednak powiedzieć, że świetną robotę w bramce wykonał włoski golkiper. Komentatorzy powtarzali, że w żadnym wypadku nie byliśmy zespołem słabszym, jednak swoje zrobiła nieskuteczność.
