Zawodnik Bayernu Monachium, Josip Stanisić, po wygranym meczu z Realem Madryt zdecydował się w mocnych słowach odnieść do zachowania Antonio Ruedigera. Obrońca stwierdził podczas wywiadu, że padło w jego kierunku konkretne słowo.

"Może będzie mężczyzną i się przyzna"

Josip Stanisić zagrał w meczu przeciwko Realowi Madryt zaledwie jedną połowę, mimo że jest bardzo ważnym ogniwem układanki Vincenta Kompany'ego. Trener bez wątpienia nie chciał ryzykować, ponieważ w 29. minucie Chorwat otrzymał żółty kartonik. Tuż po zmianie stron w obronie pojawił się Alphonso Davies. W 42. minucie Kylian Mbappe strzelił na 3:2, ponownie dając prowadzenie "Królewskim". Przy tym golu nie obyło się jednak bez kontrowersji.

Tuż przed tym, jak Francuz cieszył się z gola, doszło do starcia Antonio Ruedigera z właśnie wspomnianym Josipem Stanisiciem. Gracze Bayernu mieli pretensje do sędziego Slavko Vincicia, że ten nie wrócił do faulu. Po spotkaniu obrońca gospodarzy wypowiedział się na temat tego zajścia:

Moim zdaniem coś takiego jest kompletnie nie do przyjęcia. Padło jedno słowo i to dwa razy. Możecie sami go zapytać, co powiedział. Może będzie mężczyzną, żeby się do tego przyznać. Nie jestem kimś, kto pragnie złej krwi. I nie biorę tego do siebie. W ferworze walki takie rzeczy się zdarzają. Dla mnie sprawa jest zamknięta. Uważam jednak, że coś takiego jest nie na miejscu.

Bayern i tak dał radę

Spotkanie na Allianz Arenie to była istna dramaturgia. W samej końcówce spotkania Bayern za sprawą Luisa Diaza oraz Michaela Olise odniósł zwycięstwo w rewanżu, a także końcowo w całym dwumeczu. Real Madryt miał ogromne pretensje do arbitra o drugą żółtą kartkę pokazaną Eduardo Camavindze. Z drugiej strony gospodarze protestowali w opisywanej sytuacji z Ruedigerem.

Koniec końców "Królewscy" zakończyli przygodę w Champions League, a Bayern czeka wielki półfinał. Można śmiało stwierdzić, że to przedwczesny finał tych rozgrywek. Już 28 kwietnia dojdzie bowiem do starcia z Paris Saint-Germain. Rewanż odbędzie się 6 maja na Allianz Arenie.