Może dojść do ważnej zmiany kadrowej w Pogoni Szczecin. Mowa o zawodniku, który był podstawowym obrońcą, ale ostatnio nieco stracił w oczach nowego trenera. Z klubu odejść może Marian Huja. Zainteresowane są polskie kluby.

Ciekawy transfer Pogoni?

Latem tego roku było dość głośno, kiedy to "Portowcy" ogłosili transfer nowego środkowego obrońcy. Marian Huja, przede wszystkim ze względu na swoje nazwisko, wzbudził ogromne zainteresowanie 0 oczywiście w dość żartobliwym sensie. Piłkarsko też zapowiadał się bardzo solidnie. Tak też było przez pierwsze miesiące jego gry. Grał wszystko od deski do deski i był bardzo solidnym defensorem. Można było też liczyć na jego dynamikę liczy przy stałych fragmentach gry, przy których bywał groźny. Strzelił gola z Widzewem i Motorem Lublin.

Ostatnie dwa miesiące to już jednak nieco słabsze liczby na boisku, a wszystko związane jest także ze zmianą na stanowisku szkoleniowca. Thomas Thomasberg wyżej ceni Dimitriosa Keramitsisa i Danijela Loncara i to oni grają w pierwszym składzie. Szkoleniowiec potrzebuje innego typu obrońcę, o czym wspominał Tomasz Włodarczyk. Z tego też powodu Pogoń rozpoczęła poszukiwania, by znaleźć odpowiedniego zawodnika. Co zatem z bohaterem głośnego w mediach letniego transferu?

Marian Huja ma opcje z Polski

Mimo iż wszystko wskazuje na to, że jego przyszłość w Pogoni jest znana, to wcale nie musi być koniec przygody Portugalczyka w naszym kraju. To wszystko przez zainteresowanie ze strony dwóch klubów. Daniel Trzepacz, a więc dziennikarz lokalnego "Pogonsportnet.pl", przekazał bardzo interesujące informacje. Zawodnikiem ma się interesować zarówno klub z PKO BP Ekstraklasy (beniaminek), a także zespół bijący się o awans w Betclic 1. Lidze.

Wedle przekazu medialnego w Pogoni może podczas tej zimy dojść do kilku ruchów. Aż 11 zawodnikom kończą się kontrakty w czerwcu 2026 roku. Z tego też powodu zimowe okienko może być ostatnią szansą, by na piłkarzach po prostu zarobić. Wśród nich można wymienić takie postacie jak: Danijel Loncar, Benjamin Mendy, Leonardo Koutris, Fredrik Ulvestad, czy sam Kamil Grosicki, którego przyszłość jeszcze nie jest oficjalnie znana.