Liverpool w FA Cup mierzy się z Barnsley FC, drużyną z trzeciego poziomu rozgrywkowego w Anglii. Ten mecz zostanie zapamiętany przede wszystkim z tego, co zrobił Dominik Szoboszlai.

Liverpool obejmuje dwubramkowe prowadzenie

"The Reds" prowadzili 2:0 po golach Dominika Szoboszlaia i Jeremiego Frimponga. Węgier zdobył spektakularną bramkę z dystansu. Posłał potężną bombę w swoim stylu.

Pewnie mówiłoby się tylko o niej w angielskich dyskusjach w komunikacji miejskiej, jednak trafienie na 1:0 zostało później przez Węgra przebite absolutnie idiotycznym błędem. Zaryzykujemy tezę, że podobnej sytuacji w życiu nie widzieliście!

Pomocnik Liverpoolu zanotował kuriozalną wręcz „asystę” przy bramce kontaktowej dla rywali. Nawet nie podał, co biegł z piłką i się... zaplątał. Gola strzelił Adam Phillips, jedna cała zasługa w tej sytuacji jest po stronie Szoboszlaia.

Niebywały błąd Szoboszlaia

Co chciał w tym przypadku zrobić Szoboszlai? Nie wiadomo. Dziwnie to wygląda. Albo podać, albo zmienić kierunek biegu i wykiwać przeciwnika. To trzeba zobaczyć, bo nie da się tego opisać. Obraz powie więcej niż tysiąc słów, więc polecamy zerknąć na to, co wymyślił Szoboszlai i jak zakończyło się to wszystko:

Kosztowny błąd?

Czy ten błąd będzie kosztował liverpoolczyków drogo? Wydaje się, że ekipa Arne Slota kontroluje przebieg meczu i raczej bez problemu awansuje do kolejnej rundy Pucharu Anglii, gdzie czeka ją mecz z Brighton, czyli pogromcą Manchesteru United. Mecz trwa i czekamy na kolejne ciekawe zdarzenia.