Trwa hitowy mecz Barcelony z Atletico Madryt w La Liga. Emocje na Camp Nou sięgają zenitu. Póki co antybohaterem meczu jest Robert Lewandowski, który fatalnie przestrzelił z rzutu karnego.

Dali sobie po razie

W pierwszej połowie oglądaliśmy dwa gole. Atletico wyszło na prowadzenie po trafieniu Alexa Baeny. Sędzia asystent sygnalizował ofsajd gracza Los Colchoneros, ale VAR wyjaśnił, że Baena idealnie wkleił się w linię obrony "Barcy". Kilka minut później Raphinha wykorzystał fantastyczne podanie Pedriego, wyszedł sam na sam z Janem Oblakiem i nie pomylił się. Mieliśmy więc remis - 1:1.

Lewandowski w kosmos! Co za pudło!

W 37. minucie oczy całego stadionu skupiły się na Robercie Lewandowskim. Polak podszedł do rzutu karnego, podyktowanego za faul na Danim Olmo. „Lewy” to dość pewny egzekutor jedenastek, ale w tym wypadku tego nie potwierdził. Co tu dużo mówić – zaliczył kompromitujące pudło! Wystarczy zobaczyć:

Dosłownie minutę później Lewandowski mógł się zrehabilitować za to pudło, ale jego strzał głową w wybitnym stylu obronił Oblak. Warto włączyć szlagierowy mecz La Liga, bo dzieje się w nim naprawdę dużo i zanosi się na kolejne gole.

Aktualizacja: Później trafili do siatki Dani Olmo i Ferran Torres i pudło Lewandowskiego odeszło trochę w zapomnienie. "Barca" zastopowała kapitalną serię Atletico, które to wygrało wcześniej siedem meczów z rzędu.