W Kraśniku nie doszło do przełomu, na który liczyli kibice. Ostatnia próba uratowania miejscowej Stali zakończyła się fiaskiem, a klub nie przystąpi do dalszej rywalizacji w Betclic III lidze. Tym samym po 80 latach działalności Stal Kraśnik znika z piłkarskiej mapy Polski.

Nieudane walne zebranie

Podczas czwartkowego walnego zebrania ponownie nie udało się powołać nowego zarządu. Nikt nie zdecydował się przejąć odpowiedzialności za zadłużony klub, który od miesięcy zmaga się z ogromnymi problemami finansowymi. To przesądza o wycofaniu zespołu z rozgrywek ligowych.

Jeszcze tydzień wcześniej pojawiło się światełko w tunelu. Karol Grządka deklarował gotowość do przejęcia klubu od Marcina Jędrasika, ale postawił jasny warunek – porozumienie z zawodnikami i wierzycielami. Rozmowy miały się toczyć, jednak brak ich efektów najlepiej obrazuje fakt, że sam prezes Jędrasik nie pojawił się na kluczowym zebraniu.

Długi paraliżują jakiekolwiek działania

Sytuację klubu jasno przedstawił Dariusz Matysiak, przewodniczący komisji rewizyjnej, który w końcówce rundy jesiennej współprowadził zespół.

Jak podkreślił, Stal formalnie nie została jeszcze zlikwidowana, ale realnie nie ma żadnych możliwości funkcjonowania. Nawet ewentualny sponsor nie rozwiązałby problemu, bo środki natychmiast trafiłyby do wierzycieli. Niejasna pozostaje także przyszłość akademii młodzieżowej, a skala zadłużenia wciąż budzi wątpliwości. Miasto jasno zadeklarowało, że nie ma zamiaru (ani prawnej możliwości) spłacać długów klubu, zaciągniętych przez nierzetelne władze.

Według danych przedstawionych wcześniej przez prezesa Jędrasika, dług wynosi około 1,2 mln złotych. W środowisku mówi się jednak, że rzeczywiste zobowiązania Stali Kraśnik mogą sięgać nawet 2,5 mln złotych.

Rzeźniczak symbolem upadku Stali

Jeszcze wiosną poprzedniego sezonu w barwach Stali Kraśnik występował Jakub Rzeźniczak, były piłkarz Legii Warszawa, wielokrotny mistrz Polski i były reprezentant kraju. Jego obecność miała być impulsem sportowym i wizerunkowym, ale dziś stanowi raczej symbol niespełnionych obietnic i "barokowego" prowadzenia klubu przez Marcina Jędrasika.

Po odejściu z Kraśnika Rzeźniczak publicznie krytykował prezesa Jędrasika, zarzucając mu brak wywiązywania się z umów. Do tej pory nie odzyskał znacznej części należnych pieniędzy z kontraktu. Padło słowo "oszust".

Historia Stali Kraśnik pokazuje, jak szybko klub z wieloletnią tradycją może znaleźć się na skraju upadku przez nieodpowiedzialne decyzję ludzi, którzy nigdy nie powinni znaleźć się na eksponowanych stanowiskach, zarządzając klubami.