Łukasz Piszczek zaliczył swój debiut w roli pierwszego trenera GKS-u Tychy. Premierowy mecz nie ułożył się jednak po jego myśli — drużyna przegrała w 17. kolejce Betclic 1. Ligi, a kończyła spotkanie w zaledwie dziewięciu zawodników po dwóch czerwonych kartkach.

Nieudany debiut Łukasza Piszczka

W połowie listopada klub walczący o utrzymanie w Betclic 1. Lidze oficjalnie ogłosił, że były reprezentant Polski obejmuje stanowisko pierwszego szkoleniowca. To awans tego wybitnego piłkarza, a od niedawna trenera aż o dwie klasy rozgrywkowe. Piszczek podpisał umowę obowiązującą do końca czerwca 2027 roku, a jego zadaniem jest wyprowadzenie zespołu z trudnego położenia — GKS przed tym spotkaniem zajmował 16. miejsce. Co logiczne - jest więc realnie zagrożony walką o utrzymanie.

Pierwszy krok okazał się jednak bardzo wymagający. Tyszanie pojechali do Rzeszowa na mecz ze Stalą i już początek zwiastował problemy. Gospodarze wyszli na prowadzenie w 8. minucie — składną akcję Stali wykończył celną główką Jonathan Junior. GKS zareagował szybko i w 18. minucie doprowadził do wyrównania dzięki bramce Jakuba Tecława.

Do czasu wszystko układało się dla gości całkiem obiecująco, lecz sytuacja diametralnie zmieniła się w 69. minucie. Marcel Błachewicz obejrzał drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną, pozostawiając zespół Piszczka w osłabieniu. Stal wykorzystała przewagę liczebną — w 84. minucie zwycięskiego gola strzelił Jakub Kucharski.

To nie był koniec problemów gości. W doliczonym czasie gry drugą czerwoną kartkę dla GKS-u obejrzał Tobiasz Kubik, przez co tyska drużyna kończyła mecz w dziewiątkę i nie była już w stanie odpowiedzieć na stratę bramki.

Dla GKS-u była to już 11. porażka w obecnym sezonie. Pozostaje w strefie spadkowej zaplecza Ekstraklasy, a Łukasza Piszczka czeka bardzo wymagająca praca — jeśli GKS chce realnie walczyć o coś więcej niż utrzymanie w ostatnich kolejkach, konieczne będą zdecydowane zmiany i szybka poprawa wyników.