Lech Poznań ma przed sobą dwa ostatnie mecze fazy ligowej Ligi Konferencji. Jednym z rywali mistrzów Polski będzie FSV Mainz, który… właśnie został bez trenera. Niemiecki klub przeżywa w tym sezonie poważny kryzys.

Rywal Lecha bez szkoleniowca

Najbliższy przeciwnik „Kolejorza” w europejskich pucharach zwolnił Bo Henriksena. Decyzję podjęto po fatalnym starcie sezonu i ostatnich słabych wynikach. Mainz znajduje się obecnie na samym końcu tabeli Bundesligi.

W specjalnym komunikacie dyrektor sportowy Christian Heidel podkreślił ogromną rolę Henriksena w historycznym utrzymaniu i późniejszym awansie do europejskich pucharów, ale zaznaczył, że „z powodów sportowych konieczna była zmiana kierunku”. – Bo to wspaniały trener i wspaniały człowiek. Zawsze będzie mile widziany w klubie – dodał.

Henriksen również pożegnał się z klasą. – Osiągnęliśmy razem naprawdę dużo. W tym sezonie nie udało się grać tak skutecznie jak wcześniej – niestety taka jest piłka – podkreślił Duńczyk.

Kryzys w lidze, lepsza forma w Europie

Duński szkoleniowiec pracował w Moguncji od lutego 2024 roku. Uratował Mainz przed spadkiem i wprowadził klub do Ligi Konferencji. Obecne rozgrywki Bundesligi to jednak katastrofa – zespół zamyka tabelę i od początku sezonu wygląda bardzo słabo.

Paradoksalnie dużo lepiej idzie mu w Europie. Mainz ma na koncie trzy zwycięstwa i jedną porażkę, co obecnie daje 5. miejsce w grupie i realne szanse na awans do fazy pucharowej.

Kolejny sprawdzian już 11 grudnia, kiedy drużyna z Kacprem Potulskim w składzie zmierzy się z Lechem Poznań.