Michał Skóraś i jego KAA Gent dostali wyjątkowo niemiły przedświąteczny prezent. Dotychczasowy trener, Ivan Leko, niespodziewanie zrezygnował z pracy i… przeniósł się do byłego klubu polskiego skrzydłowego.

Gent bez trenera

KAA Gent miało w spokoju przygotowywać się do meczu 18. kolejki Jupiler Pro League z Club Brugge. Tymczasem plany całkowicie się posypały. Ivan Leko, dotychczasowy szkoleniowiec Michała Skórasia, podjął zaskakującą decyzję o odejściu i powrocie do Club Brugge. Co więcej, jak podkreślono w oficjalnym komunikacie, Gent o wszystkim dowiedział się dopiero z kanałów informacyjnych rywala. - Gent jest bardzo zaskoczony tą wiadomością – napisano.

Zmiana ta wiąże się z kryzysem Club Brugge. Dwie kolejne porażki i trzy przegrane w czterech ostatnich ligowych spotkaniach doprowadziły do zwolnienia trenera Nicky’ego Hayena, który wcześniej wykonywał przecież kapitalną pracę. 45-latek stracił robotę zaledwie dwa dni przed starciem z Arsenalem w Lidze Mistrzów. Na ławce przeciwko liderowi Premier League zasiądzie już Ivan Leko.

Dla Chorwata jest to powrót do dobrze znanego miejsca. W latach 2005–2009 reprezentował Club Brugge jako zawodnik, a później – w latach 2017–2019 – prowadził drużynę jako trener. W tym okresie zdobył z klubem mistrzostwo Belgii oraz Superpuchar. Jako piłkarz również sięgał z tym zespołem po trofea – Superpuchar Belgii i krajowy puchar.

Co to oznacza dla Skórasia?

Sytuacja nabiera dodatkowego smaku z perspektywy Michała Skórasia. Polak jeszcze niedawno był zawodnikiem Club Brugge, a dopiero latem przeniósł się do Gentu. Teraz, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, po raz pierwszy od transferu wróci do Brugii w roli rywala – ale już nie pod wodzą Leko, który odegrał znaczącą rolę w jego adaptacji.

Skóraś ma w tym sezonie solidne statystyki. W barwach Gentu rozegrał 13 meczów, strzelił dwa gole i zaliczył sześć asyst. Jego zespół zajmuje aktualnie 7. miejsce w tabeli Jupiler Pro League.