Lionel Messi ewidentnie pozazdrościł Cristiano Ronaldo szumu po jego pięknym trafieniu w lidze arabskiej. Argentyńczyk, w ramach spotkania fazy pucharowej w MLS, popisał się kapitalnym występem. Do jednego gola dołożył także trzy asysty, czym zapisał się na kartach historii.

Messi odpowiedział Ronaldo

Oczywiście można brać to w cudzysłów, natomiast ciągle zaskakuje fakt, że mimo wieku nadal w nagłówkach dzienników pojawiają się nazwiska Ronaldo oraz Messiego. Pierwszy z nich w ostatnim ligowym starciu strzelił cudownego gola przewrotką, a Messi? Królował na boisku podczas play-offów Konferencji Wschodniej, a konkretnie w jej półfinale. Tam Inter Miami zmierzył się bowiem z FC Cincinnati. W sezonie zasadniczym Inter nie do końca miał sposób na tę ekipę, ale teraz wygrał aż 4:0. Przy wszystkich golach udział miał Lionel Messi.

Najpierw samodzielnie skierował piłkę do siatki, wykorzystując dośrodkowanie z lewej strony od Mateo Silvettiego. Później stał się on rasowym rozgrywającym. Przy następnych trzech golach Messi odgrywał kluczową rolę, przygotowując pozycję do strzału swoim kolegom. Kolejno wspomnianemu Silvettiemu, a także dwukrotnie Tadeo Allende. Szczególnie ostatnie podanie w wykonaniu Argentyńczyka było czarujące.

Historyczny występ

Dla Messiego ten mecz to nie tylko zwycięstwo i awans do finału play-offów Konferencji Wschodniej. To także przełamanie kolejnej wręcz kosmicznej bariery w jego karierze. Dzięki statystykom z opisywanego starcia, Argentyńczyk oficjalnie brał w swojej karierze udział przy 1300 golach. Składają się na to aż 896 bramki, a także 404 asysty. Dla porównania, drugi w tej klasyfikacji Cristiano Ronaldo, jak do tej pory miał udział przy 1213 golach. W dodatku legenda FC Barcelony potrzebowała znacznie mniej spotkań do takiego osiągnięcia - ponad sto mniej niż Portugalczyk.

W finale konferencji Inter Miami zmierzy się z New York City FC. Messi będzie mógł zatem powiększyć swój dorobek w tych play-offach. Już na ten moment jest rekordzistą fazy pucharowej MLS jeśli chodzi o gole+asysty. W czterech meczach miał on udział w aż 12 bramkach, z czego sam strzelił sześć. Starcie w ramach finału już 29 listopada o 22:00 polskiego czasu.