Korona Kielce odpaliła transferowe fajerwerki dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia i zrealizowała jeden z najgłośniejszych transferów tej zimy w  Ekstraklasie. We wtorkowy wieczór 23 grudnia kielecki klub oficjalnie potwierdził zakontraktowanie Mariusza Stępińskiego. Doświadczony napastnik związał się z Koroną umową obowiązującą do 30 czerwca 2026 roku, z opcją jej przedłużenia.

Trener zapowiadał wzmocnienia. Klub dotrzymał słowa

Jeszcze kilka tygodni temu szkoleniowiec Korony nie ukrywał transferowych planów: – Chcemy ściągnąć dwóch konkretnych, klasowych zawodników do tego zespołu. Jesteśmy już z nimi po rozmowach – mówił parę tygodni temu Jacek Zieliński.

We wtorek, 23 grudnia, stało się jasne, że zapowiedzi nie były rzucane na wiatr. Stępiński oficjalnie dołączył do zespołu z Kielc, a jego przyjście można uznać za jedno z najważniejszych wzmocnień Korony w ostatnich latach. Ten ruch to jasny sygnał, że Korona zamierza poważnie podejść do walki w rundzie wiosennej. Kielczanie od dłuższego czasu szukali skutecznego snajpera, który realnie podniesie jakość gry ofensywnej.

Brak skuteczności problemem Korony jesienią

Nie jest tajemnicą, że formacja ofensywna była słabym punktem drużyny w rundzie jesiennej. W czołówce klasyfikacji strzelców Ekstraklasy próżno szukać graczy Korony. Podstawowym napastnikiem zespołu był Antonin, który zdobył trzy bramki – wynik daleki od oczekiwań wobec zawodnika grającego na pozycji numer dziewięć. Jeszcze gorzej wyglądał dorobek Władimira Nikołowa, który zakończył rundę z jednym trafieniem.

W tej sytuacji sięgnięcie po sprawdzone nazwisko było logicznym ruchem. Stępiński ma nie tylko doświadczenie ligowe, ale również międzynarodowe, co może okazać się kluczowe w walce o stabilizację formy zespołu.

Powrót do Ekstraklasy po latach

Dla Mariusza Stępińskiego transfer do Korony oznacza powrót do polskiej ligi po dłuższej przerwie. W ostatnich latach występował m.in. we Francji, we Włoszech oraz na Cyprze. Ostatnim klubem napastnika była Omonia Nikozja, choć jego rola w tym zespole była ograniczona – jesienią pojawił się na boisku dziewięciokrotnie, a ostatni mecz rozegrał 19 października.

Sam zawodnik nie ukrywa, że decyzja o przenosinach do Kielc była przemyślana: – Dyrektor sportowy opowiedział mi o projekcie. Myślę, że coś ciekawego się tutaj tworzy i fajnie będzie być tego częścią. Pierwszy kontakt nastąpił jakiś czas temu, ale dopiero, gdy dyrektor sportowy Paweł Tomczyk przyleciał do mnie na Cypr, wiedziałem, że zainteresowanie ze strony Korony jest duże. A ja lubię być w miejscach, gdzie ktoś naprawdę mnie chce i na mnie liczy. To był fajny sygnał i m.in. dlatego zdecydowałem się na Koronę – powiedział Stępiński.

Stępiński wkurzył kibiców Omonii

Głośno było o Polaku, kiedy w zeszłym sezonie negatywnie wypowiedział się na temat prowokacyjnych transparentów, które wywiesili kibice jego zespołu podczas starcia z Legią Warszawa. Było tam napisane: "17 stycznia 1945 roku Armia Czerwona wyzwoliła Warszawę". Stępiński potępił takie słowa, za co spotkał się z karą wewnątrz klubu i już w zimowym okienku transferowym w poprzednim roku miał być na wylocie. Został, a pod koniec sezonu 2024/25 wrócił do doskonałej formy, bo w sześciu ostatnich ligowych meczach sezonu zasadniczego trafił do siatki cztery razy i zanotował asystę.

W play-offach już tak skuteczny nie był, a teraz jesienią ma na koncie zaledwie ponad 200 rozegranych minut i zero trafień, więc znaczył już kompletnie niewiele.