Brak Sebastiana Walukiewicza w kadrze na marcowe baraże wywołał spore kontrowersje. Głos w sprawie zabrał asystent selekcjonera Jan Urbana – Jacek Magiera, który jasno wyjaśnił powody tej decyzji. Na jego słowa szybko odpowiedział agent zawodnika.

Magiera: „Nie oddzwonił, nie ma tematu”

Według sztabu reprezentacji problem sięga jeszcze listopada. Wówczas Sebastian Walukiewicz miał znaleźć się w kadrze jako awaryjne powołanie, jednak – jak twierdzą trenerzy – nie udało się z nim skontaktować.

Jacek Magiera odniósł się do tej sytuacji wprost:

– Nie odebrał jesienią i do dzisiaj nie oddzwonił, więc dla nas tematu nie ma – stwierdził na kanale Meczyki.

To jasno sugeruje, że decyzja o braku powołania nie wynika wyłącznie ze względów sportowych.

Walukiewicz w dobrej formie

Decyzja sztabu może dziwić, bo Walukiewicz regularnie gra w Serie A. W tym sezonie rozegrał już 27 spotkań dla Sassuolo, z czego aż 26 w podstawowym składzie.

25-letni obrońca był wcześniej powoływany przez poprzednich selekcjonerów i uchodzi za solidnego defensora na poziomie międzynarodowym.

Agent odpowiada: „To nieprawda”

Na słowa Magiery zareagował agent piłkarza, Tomasz Suwary. W mediach społecznościowych stanowczo zaprzeczył wersji przedstawionej przez sztab kadry.

– Nieprawda, że selekcjoner dzwonił do Sebastiana. Od momentu objęcia stanowiska nigdy się z nim nie kontaktował – napisał.

To stawia sprawę w zupełnie innym świetle i pokazuje, że komunikacja między stronami mogła wyglądać inaczej, niż przedstawiają to trenerzy.

Spór przed kluczowymi meczami

Cała sytuacja wywołała niemałe zamieszanie tuż przed najważniejszymi spotkaniami reprezentacji Polski. Już 26 marca Biało-Czerwoni zmierzą się z Albanią w półfinale baraży o mundial.

Niewykluczone, że temat Walukiewicza jeszcze wróci, zwłaszcza jeśli jego dobra forma w klubie będzie się utrzymywać. Na razie jednak jedno jest pewne – między sztabem kadry a otoczeniem zawodnika doszło do wyraźnego zgrzytu, a w razie słabych występów naszych obrońców w marcowych meczach, na pewno znajdą się krytycy selekcjonera i jego sztabu.