Łukasz Skorupski wreszcie wrócił do gry. Polski bramkarz po raz pierwszy od listopada, gdy zmagał się z kontuzją mięśniową, pojawił się między słupkami Bologni. Jego powrót nastąpił w meczu Ligi Europy przeciwko Celtikowi, jednak początek spotkania nie ułożył się po myśli 34-latka.

Łukasz Skorupski z kosztownym błędem

Mimo słabszych wyników w ostatnich tygodniach to Bologna była przed meczem wskazywana przez bukmacherów jako faworyt starcia ze szkockim zespołem. Pierwsze minuty szybko zweryfikowały jednak te przewidywania.

Już w 6. minucie Celtic objął prowadzenie, a kluczową, niestety, rolę w tej akcji odegrał wracający po przerwie Skorupski. Polak otrzymał piłkę w polu karnym od jednego z obrońców, po czym podał ją wprost pod nogi Daizena Maedy. Japończyk wyłożył futbolówkę Reo Hatate, który bez problemu umieścił ją w siatce. Skorupski popełnił więc bardzo prosty błąd.

To nie był koniec problemów Bologni przed przerwą. W 40. minucie prowadzenie podwyższył Auston Trusty i sytuacja gospodarzy stała się bardzo trudna. Po zmianie stron zespół Vincenzo Italiano ruszył jednak do odrabiania strat. Wysiłki przyniosły efekt — gole Thijsa Dallingi oraz Jonathana Rowe’a pozwoliły Bologni doprowadzić do remisu 2:2 i uratować punkt. Bologna z bilansem 3-3-1 zajmuje 15. miejsce w fazie ligowej Ligi Europy. Skorupski zagrał w pięciu meczach na siedem. Kiedy był kontuzjowany, to w bramce zastępował go Federico Ravaglia.

Czwartkowe spotkanie było dla Skorupskiego już 267. występem w barwach Bologni. W dotychczasowej karierze w tym klubie Polak 71 razy zachowywał czyste konto. Wygrał chociażby Puchar Włoch i awansował z tym zespołem do fazy ligowej Ligi Mistrzów. Drużyna będzie jednak potrzebować go w zdecydowanie lepszej formie, bo terminarz Bologni na najbliższe tygodnie zapowiada się bardzo wymagająco. Czekają ją m.in. mecze z Milanem, Lazio oraz Maccabi Tel Awiw na zakończenie rywalizacji w Lidze Europy.