Łukasz Piszczek nie ma łatwego startu jako pierwszy trener GKS Tychy. Jego zespół poniósł właśnie kolejną dotkliwą porażkę, poległ aż 1:6 z Miedzią Legnica. Mimo fatalnego wyniku były reprezentant Polski zachował klasę podczas pomeczowej konferencji prasowej.

Trudny początek pracy Piszczka

Debiut w roli szkoleniowca na poziomie Betclic 1. Ligi okazał się dla Piszczka znacznie bardziej wymagający, niż wielu mogło przypuszczać. Choć tyszanie w Legnicy rozpoczęli obiecująco i już w 10. minucie objęli prowadzenie, później boisko należało już wyłącznie do gospodarzy. Miedź bezlitośnie wykorzystywała błędy rywali i wygrała aż 6:1.

Wcześniej, w pierwszym meczu pod wodzą Piszczka, GKS przegrał ze Stalą Rzeszów 1:2, kończąc spotkanie w osłabieniu aż dwóch zawodników po czerwonych kartkach.

Po 18 kolejkach tyska drużyna zajmuje dopiero 17. miejsce w tabeli. Latem w klubie liczono na walkę o awans do Ekstraklasy, dziś jednak rzeczywistość brutalnie weryfikuje te ambicje. Nawet tak utytułowany były piłkarz jak Łukasz Piszczek nie jest w stanie dokonać cudu w kilka tygodni.

Klasa i spokój mimo kryzysu

Po meczu w Legnicy trener GKS-u nie ukrywał zawodu, ale jednocześnie w jego słowach widać było duży spokój i odpowiedzialność.

- Wynik 6:1 to zasłużone zwycięstwo Miedzi. Dobrze weszliśmy w mecz, prowadziliśmy 1:0. Niestety później różnica jakości była wyraźna. Zawodnicy Miedzi byli bardziej zdecydowani, wykorzystali swoje sytuacje i wygrali zasłużenie – ocenił Piszczek.

Zapytany też o błyskawiczną utratę prowadzenia, tłumaczył: - Straciliśmy bramkę po stałym fragmencie na 1:1, a potem kolejne. Słabo broniliśmy we własnym polu karnym. Trzeba też pamiętać, że byliśmy pozbawieni czterech wykartkowanych piłkarzy z podstawowego składu, a zastępowali ich młodzi zawodnicy.

Odnosząc się do pytania o trudny start kariery trenerskiej, podkreślił: - W Rzeszowie wyglądaliśmy dużo lepiej jako zespół. Jeśli jednak wypada czterech kluczowych graczy, nie mam prawa mieć pretensji do młodych chłopaków, którzy dzisiaj dostali lekcję.

Tyszanie ostatni raz wygrali... 21 sierpnia, pokonując Puszczę Niepołomice 2:1. Od tamtej pory rozegrali 12 spotkań, zdobywając w nich zaledwie jeden punkt — w zremisowanym 3:3 meczu z Wieczystą. Jesienną część sezonu zakończą 5 grudnia, kiedy zagrają z Polonią Warszawa. To będzie dla zespołu Piszczka ostatnia szansa, by przerwać fatalną serię i w nieco lepszych nastrojach wejść w zimową przerwę. Tylko, że "Czarne Koszule" są w kapitalnej formie...