Łukasz Piszczek wreszcie miał powód do uśmiechu jako szkoleniowiec GKS-u Tychy. Po trudnym początku pracy i serii niepowodzeń jego zespół w końcu zapunktował, remisując na własnym stadionie z Polonią Warszawa.

Trudny start Piszczka w Tychach

Debiutanckie tygodnie Piszczka w roli trenera GKS-u były wyjątkowo wymagające. W pierwszym meczu jego drużyna przegrała 1:2 ze Stalą Rzeszów, kończąc spotkanie w dziewiątkę po dwóch czerwonych kartkach pokazanych w samej końcówce. Jeszcze boleśniejsza okazała się druga konfrontacja – domowe starcie z Miedzią Legnica, zakończone dotkliwą porażką 1:6, mimo że Tyszanie objęli prowadzenie już w 10. minucie.

GKS wreszcie przerywa fatalną passę

Za zespołem ciągnęła się seria pięciu ligowych porażek. Dopiero trzeci mecz pod wodzą Piszczka przyniósł przełamanie – choć nie pełne, to jednak istotne. GKS Tychy zremisował 1:1 z Polonią Warszawa, sięgając po pierwszy punkt odkąd drużynę przejął były reprezentant Polski.

Spotkanie zaczęło się jednak dla gospodarzy fatalnie. Już w 5. minucie błąd przy wyprowadzeniu piłki wykorzystał Robert Dadok, który przechwycił futbolówkę, wpadł w pole karne i pewnym strzałem dał „Czarnym Koszulom” prowadzenie. GKS miał w pierwszej połowie wyraźną optyczną przewagę i oddał aż jedenaście strzałów, ale piłka nie znalazła drogi do bramki. Dopiero w 62. minucie starania tyszan przyniosły efekt – po składnej akcji i dokładnym dośrodkowaniu w pole karne wyrównał Daniel Rumin.

Choć Piszczek zdobył pierwszy punkt jako trener GKS-u, sytuacja zespołu wciąż jest bardzo trudna. Tyszanie nie wygrali meczu od sierpnia, kiedy pokonali Puszczę 2:1. Starcie z Polonią było już ich czternastym kolejnym spotkaniem bez zwycięstwa.

Drużyna prowadzona przez Łukasza Piszczka ma obecnie 13 punktów i zajmuje 17. miejsce w tabeli Betclic 1. Ligi. Polonia Warszawa – przynajmniej na ten moment – plasuje się na wysokiej, szóstej pozycji.

fot. screen Youtube/GKSTychyTV