Legia Warszawa jest aktualnie w centrum wszelkich spekulacji oraz domniemań, jak będzie wyglądała kadra na następny sezon. W ostatnim czasie sporo mówiło się o prawie pewnym odejściu Bartosza Kapustki, a teraz klub całkowicie zaskoczył oficjalnym komunikatem - jeden z kapitanów zostaje!

Kapustka na dłużej w Legii

Umowa Bartosza Kapustki z Legią obowiązywała do końca czerwca tego roku. Pojawiały się pytania odnośnie ewentualnego przedłużenia kontraktu. Media raz po raz informowały, że dni pomocnika są raczej policzone, a sam dyrektor sportowy Michał Żewłakow mówił o braku rozmów na temat nowej umowy. Przewinęło się wiele plotek i potencjalnych kierunków odejścia. Pojawiały się jednak także przecieki odnośnie pozostania w klubie, aż nagle Legia samodzielnie rozwiała wszelkie wątpliwości.

Klub opublikował oficjalny komunikat, w którym poinformował, że jeden z kapitanów drużyny pozostanie na dłużej. Kapustka podpisał kontrakt, który będzie obowiązywał do końca sezonu 2027/28. Zawarto w nim także opcję przedłużenia o kolejny rok. Spokojna o utrzymanie w tabeli PKO BP Ekstraklasy Legia wykonała kolejny krok, tuż po ogłoszeniu nowej umowy Rafała Augustyniaka.

"To dla mnie bardzo ważne"

Bartosz Kapustka nie ukrywał tego, jak ważny jest dla niego nowy kontrakt i pozostanie w Legii Warszawa. W aktualnym sezonie wystąpił w 39 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach. Zanotował łącznie cztery gole, a także dorzucił do tego siedem asyst. 29-latek powrócił do kraju w 2020 roku i od tamtej pory reprezentuje barwy klubu ze stolicy.

To dla mnie bardzo ważne, że dalej będę grał w Legii. Każdy, kto przychodzi na Łazienkowską, wie, jak wyjątkowe emocje towarzyszą każdemu meczowi w Warszawie i jestem dumny, że nadal będę reprezentował ten klub. Mocno wierzę, że w przyszłym sezonie damy kibicom więcej radości i zrehabilitujemy się za obecne rozgrywki.

Legia nie zamierza się zatrzymywać w budowaniu kadry na nowy sezon. Poza wspomnianymi nowymi umowami, za moment dojdzie do finalizacji pierwszych transferów. Mowa oczywiście o Zoranie Arseniciu, a także Ivanie Brkiciu. Marek Papszun po tym, jak już praktycznie zapewnił utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej, może spokojnie skupić się na budowaniu zespołu na nowy sezon.