Nie tak dawno media obiegła tragiczna informacja dla rumuńskiego futbolu, ale i nie tylko. Zmarł legendarny Mircea Lucescu, niedługo po barażowym meczu o mundial. Tamtejsza federacja, mimo żałoby i smutku, musiała zacząć poszukiwania nowego selekcjonera.

Gheorghe Hagi faworytem

Niewątpliwie trudno jest rozpoczynać poszukiwania nowej postaci do prowadzenia kadry, kiedy żegna się tak legendarna postać, jaką był Mircea Lucescu. Poprowadził on jeszcze Rumunię przeciwko Turcji w ramach półfinału baraży o mundial, lecz w tym spotkaniu to rywale byli górą. Szkoleniowiec ze względów zdrowotnych zrezygnował ze swojej posady. Niedługo później trafił do szpitala, po dwóch zawałach został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Mimo starań, niestety lekarzom nie udało się go uratować.

Tamtejsza federacja zdawała sobie sprawę, że dość szybko musi znaleźć zastępcę. Media momentalnie wytypowały kandydatów, nie było ich zbyt wielu - dokładnie dwóch. Pierwszym z nich był dobrze znany ostatnimi czasy w Polsce - Edward Iordanescu, który prowadził Legię Warszawa. Drugą wskazywaną postacią był legendarny piłkarz - Gheorghe Hagi.

Kontrakt na stole

Były szkoleniowiec Legii mógł mieć przewagę, ponieważ prowadził reprezentację Rumunii w latach 2022-2024. Na Mistrzostwach Europy w 2024 roku udało im się nawet wyjść z grupy. Mimo wszystko, według portalu "fanatik.ro" federacja zamierza tym razem dać szansę legendarnemu rumuńskiemu piłkarzowi. Warto przypomnieć, iż Gheorghe Hagi zagrał w aż 124 meczach w kadrze narodowej, strzelając 35 goli. W swojej karierze grał w takich klubach jak Real Madryt, FC Barcelona, czy Galatasaray.

61-latek ma bliżej weekendu podpisać dwuletni kontrakt, który może być przedłużony o kolejne dwa lata. Wszystko będzie zależało od tego, czy Rumunia awansuje na najbliższe mistrzostwa Europy w 2028 roku. Wspomniany portal podaje także szczegóły samej płacy, a selekcjoner ma zarabiać w okolicy 27 tysięcy euro miesięcznie.