To brzmi jak żart, ale nim nie jest. 55-letni Jari Litmanen ponownie został zgłoszony do rozgrywek ligowych i znów może pojawić się na murawie.
Jari Litmanen został zarejestrowany w kadrze JK Tallinna Kalev III, występującego na czwartym poziomie rozgrywkowym w Estonii. To kontynuacja jego nietypowej przygody z piłką. W poprzednim sezonie Fin pojawił się już na boisku, rozgrywając 34 minuty. Teraz ponownie może dostać swoją szansę.
🇫🇮🇪🇪 || 55 YEAR OLD, Finland legend Jari Litmanen has been registered by Tallinna Kalev III ahead of the new season
Life in the old dog yet 😉🇫🇮 pic.twitter.com/WOSy0xMrfo
— 🇪🇪 Estonian Football Podcast 🇪🇪 (@EstonianFBP) April 2, 2026
Gra razem z synami
Historia Litmanena ma wyjątkowy, rodzinny wymiar. W jednej drużynie występuje razem ze swoimi synami – Caro i Bruno.
Sam zawodnik podkreśla, że nie chodzi mu o regularną grę. Jak przyznał w rozmowie z fińskimi mediami, chce po prostu czerpać radość z futbolu i spędzać czas na boisku z najbliższymi.
- Śledź piłkarskie wyniki na żywo
Litmanen to jedna z największych legend europejskiej piłki lat 90. Największe sukcesy odnosił w Ajaksie Amsterdam, gdzie rozegrał 255 spotkań, zdobył 133 bramki i zaliczył 38 asyst. W swojej karierze reprezentował także m.in. FC Barcelonę, a dla reprezentacji Finlandii wystąpił aż 137 razy, zdobywając 32 gole.
Jak Kasai w piłce nożnej
Jego historia przywodzi na myśl fenomen Noriakiego Kasaiego, który przez lata rywalizował na najwyższym poziomie mimo zaawansowanego wieku. Japończyk wciąż wraca do Pucharu Świata w Sapporo, choć ostatnio nie potrafi już załapać się na punktowane pozycje. Kasai jest… rok młodszy od Litmanena.
Litmanen oczywiście nie wraca do wielkiej piłki, ale sam fakt, że w wieku 55 lat wciąż pojawia się na boisku, robi ogromne wrażenie.
Piłka dla przyjemności
Legendarny Fin zakończył profesjonalną karierę w 2012 roku w HJK Helsinki. Dziś jego powroty mają już zupełnie inny charakter – to bardziej pasja niż rywalizacja. Coś jak gra na orliku z kumplami z pracy. Z tym że w tym wypadku chodzi o wymiar rodzinny.
I choćby dlatego powrót Litmanena, nawet na czwartoligowym poziomie, budzi ogromny szacunek i sympatię kibiców.
