Lech Poznań dopiął swego i ponownie sięgnął po mistrzostwo Polski. „Kolejorz” wygrał wyjazdowe spotkanie z Radomiakiem Radom 3:1 i na kolejkę przed końcem sezonu zapewnił sobie obronę tytułu.

Lech wytrzymał presję do samego końca

Przed 33. kolejką sytuacja w tabeli Ekstraklasy wciąż pozostawała napięta. Lech Poznań miał jednak wszystko w swoich rękach — zwycięstwo z Radomiakiem Radom gwarantowało drużynie mistrzostwo Polski bez oglądania się na rywali. Podopieczni Nielsa Frederiksena wykorzystali tę szansę.

„Kolejorz” wygrał na wyjeździe 3:1 i tym samym oficjalnie obronił mistrzowski tytuł. Bramki na wagę trzech punktów dzisiaj zdobyli - Ishak, Palma i Walemark.  To zwycięstwo oznacza, że poznaniacy sięgnęli po kolejne mistrzostwo już na jedną serię gier przed zakończeniem sezonu. To już 10. puchar za mistrzostwo w historii "Kolejorza"

Lech przez większość rozgrywek utrzymywał bardzo wysoką regularność. Zespół imponował szczególnie organizacją gry, stabilnością defensywną oraz skutecznością ofensywy prowadzonej między innymi przez kapitana Mikaela Ishaka. Szwed od kilku sezonów pozostaje jedną z największych gwiazd całej Ekstraklasy i ponownie był kluczową postacią klubu w walce o tytuł.

Kolejorz wraca do eliminacji Ligi Mistrzów

Obrona mistrzostwa ma dla Lecha ogromne znaczenie także finansowo i sportowo. Klub zapewnił sobie miejsce w eliminacjach Ligi Mistrzów, co daje szansę na kolejne duże wpływy i dalszy rozwój projektu budowanego w Poznaniu.

W ostatnich latach Lech regularnie pokazuje, że potrafi łączyć walkę o najwyższe cele w Polsce z coraz lepszymi występami w Europie. Klub dochodził już między innymi do ćwierćfinału Ligi Konferencji Europy, a obecny sezon ponownie pokazał, że „Kolejorz” potrafi utrzymywać wysoki poziom przez długi czas.

Ważną rolę odegrała także stabilizacja wokół sztabu szkoleniowego. W ostatnich dniach media informowały, że Lech jest blisko przedłużenia współpracy z Nielsem Frederiksenem, co może być jasnym sygnałem, że klub chce utrzymać obecny kierunek rozwoju. Teraz po mistrzostwie ten ruch władz wobec trenera powinien być tylko formalnością.