Górnik Zabrze sprawił sporą niespodziankę w ćwierćfinale Pucharu Polski. Zespół z Zabrza pokonał Lecha Poznań 1:0 i wywalczył awans do półfinału rozgrywek. Dla „Kolejorza” to kolejny bolesny cios w tym sezonie – poznaniacy mogą zakończyć go bez żadnego trofeum.

Górnik wykorzystał słabość Lecha

Spotkanie od pierwszych minut nie układało się po myśli gospodarzy. To Górnik był stroną bardziej aktywną i częściej zagrażał bramce rywali. Lech natomiast prezentował się zaskakująco pasywnie i długo nie potrafił stworzyć żadnej groźnej sytuacji.

Goście dopięli swego tuż przed przerwą. W 41. minucie piłka trafiła w pole karne do Dimiego, który przyjął ją tyłem do bramki i wygrał pojedynek ze Skrzypczakiem. Po chwili futbolówkę przejął Sadílek i potężnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Mrozka. Bramkarz Lecha był w tej sytuacji bez szans.

Niewykorzystana szansa z rzutu karnego

Po zmianie stron obraz gry niewiele się zmienił. Lech wciąż miał duże problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych, a Górnik skutecznie wybijał rywali z rytmu częstymi faulami.

Kluczowy moment meczu nastąpił w 77. minucie. Sędzia podyktował rzut karny dla „Kolejorza”, a drugą żółtą kartkę obejrzał Chłań i zabrzanie musieli kończyć spotkanie w dziesiątkę.

Do piłki podszedł Pereira, który wykonywał jedenastkę pod nieobecność zmienionego Ishaka. Portugalczyk nie wykorzystał jednak tej szansy – jego strzał obronił Łubik, wyczuwając intencje strzelca.

Lech bez pomysłu w końcówce

Gra w przewadze nie pomogła gospodarzom. Lech próbował nacierać, ale brakowało mu pomysłu na sforsowanie defensywy Górnika. Poznaniacy przez ponad dwadzieścia minut nie stworzyli żadnej naprawdę groźnej sytuacji.

Zabrzanie skutecznie bronili wyniku i dowieźli skromne prowadzenie do końca spotkania. Ostatecznie Górnik wygrał 1:0 i zameldował się w półfinale Pucharu Polski.

Wcześniej awans do półfinału uzyskały też GKS Katowice (wygrana po karnych z Widzewem Łódź) i Zawisza Bydgoszcz (wygrana po karnych z Chojniczanką). W czwartek ostatnim półfinalistą zostanie ktoś z pary Avia Świdnik – Raków Częstochowa. Coraz więcej wskazuje na to, że będziemy mieli w europejskich pucharach zaskakującego reprezentanta.