To nie wyniki Barcelony martwią ostatnio kibiców, lecz sytuacja zdrowotna ich ulubieńców. Mistrz Hiszpanii pokonał Elche 3:1, ale w centrum uwagi znalazł się Raphinha, który przed przerwą niespodziewanie poprosił o zmianę. Sygnał wysłany z murawy wywołał natychmiastową falę spekulacji, bo skrzydłowy jest jednym z filarów ofensywy zespołu. Teraz pojawiły się pierwsze, uspokajające informacje dotyczące jego stanu zdrowia.

Przebieg meczu i moment, który zaniepokoił kibiców

Barcelona szybko narzuciła tempo i jako pierwsza zdobyła bramkę. Gospodarze odpowiedzieli jednak trafieniem wyrównującym, co zapowiadało zacięte starcie. Po przerwie przewaga gości była już wyraźna – do siatki trafili jeszcze Ferran Torres oraz do pustej bramki Marcus Rashford, który pojawił się na boisku właśnie po zejściu Raphinhi. To wówczas atmosfera na trybunach nieco się zmieniła – kibice bardziej niż wynikiem zaczęli interesować się zdrowiem Brazylijczyka.

Co naprawdę stało się z Raphinhą?

Skrzydłowy poczuł dyskomfort i uznał, że lepiej nie ryzykować pogłębienia urazu. Według dziennikarki Heleny Condis decyzja o zmianie była czysto profilaktyczna. Sztab oraz sam zawodnik postawili na ostrożność, by uniknąć dłuższej przerwy. Podobne głosy płyną z hiszpańskich mediów – Javi Miguel oraz Santi Ovalle podkreślają, że w szatni panuje spokój i nie ma mowy o poważnym urazie.

Pojawiły się też spekulacje odnośnie zdrowia Julesa Kounde, ale sam Francuz potwierdził, że nic mu nie dolega. Wygląda więc na to, że w przypadku sobotniego meczu z Elche, dla Barcy skończy się na strachu - zarówno jeśli chodzi o wynik, jak i zdrowie czołowych postaci.

Najbliższe plany Barcelony

Jak przedstawia się terminarz Barcelony? Katalończycy nie mają czasu na długie analizy, bo już 3 lutego czeka ich starcie w Pucharze Króla z Albacete Balompié. To sensacyjny pogromca Realu Madryt. Pierwszy gwizdek wybrzmi o 21:00. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Raphinha powinien być do dyspozycji trenera, tak jak i Kounde. Na ten moment wszystko wskazuje na to, że była to jedynie chwilowa dolegliwość, a nie początek dłuższej przerwy.

W kolejnych spotkaniach "Blaugrana" zagra m.in. Mallorcą, Gironą i Levante. Wciąż nie wiadomo, kto będzie rywalem zespołu Flicka w 1/8 finału Ligi Mistrzów.