Było blisko. Najpierw Raków miał wynik dający dogrywkę, później to samo miał Lech. Cóż jednak z tego, skoro obydwie polskie ekipy żegnają się z Ligą Konferencji już na etapie 1/8 finału…

Raków z nadzieją, ale bez skutecznego finiszu

Raków Częstochowa długo utrzymywał się w grze o awans w rewanżu z Fiorentiną. Pierwsza połowa w wykonaniu „Medalików” była solidna – gospodarze potrafili zepchnąć rywala do defensywy i kilkukrotnie zagrozili jego bramce. Brakowało jednak konkretów pod polem karnym.

Po przerwie Raków szybko objął prowadzenie. Karol Struski wykorzystał dobre podanie i dał swojej drużynie wynik, który oznaczał dogrywkę. W tym momencie wszystko było możliwe, a Fiorentina przez chwilę wyglądała na zaskoczoną.

Kluczowy okazał się jednak kolejny fragment meczu. Raków cofnął się i oddał inicjatywę rywalowi, co zostało natychmiast wykorzystane. Włosi zaczęli dominować, a ich przewaga przyniosła wyrównanie. W końcówce Częstochowianie próbowali jeszcze wrócić do gry, ale zabrakło jakości, a w doliczonym czasie gry Fiorentina ustaliła wynik na 2:1.

Lech był o krok od niespodzianki

Jeszcze bliżej sprawienia niespodzianki był Lech Poznań. „Kolejorz” odrobił straty z pierwszego meczu i do przerwy prowadził 2:0 z Szachtarem, doprowadzając do remisu w dwumeczu.

Bohaterem był Mikael Ishak, który najpierw trafił głową po dośrodkowaniu, a następnie wykorzystał rzut karny. W tym momencie poznaniacy mieli wszystko w swoich rękach i byli o krok od awansu.

Po przerwie Lech nadal szukał kolejnego gola. Jedna z bramek została anulowana po analizie VAR, a chwilę później nadszedł decydujący moment spotkania.

Pechowy gol przekreślił marzenia

W 69. minucie doszło do dramatycznej sytuacji. Po dośrodkowaniu piłka odbiła się od Joao Moutinho i wpadła do siatki, dając Szachtarowi kluczowe trafienie. Był to gol, który ostatecznie przesądził o losach dwumeczu.

Lech walczył do końca i miał jeszcze swoje okazje, w tym sytuację na hat-tricka dla Ishaka, jednak zabrakło skuteczności i odrobiny szczęścia.

Blisko, ale za mało

Oba polskie zespoły pokazały, że są w stanie rywalizować z europejskimi średniakami i momentami dominować nad bardziej renomowanymi rywalami. Zarówno Raków, jak i Lech mieli swoje szanse na awans. Nie udało się. Marzenia o podboju Ligi Konferencji musimy odłożyć o rok.

Ostatecznie jednak zabrakło doświadczenia, skuteczności i odrobiny szczęścia. Efekt jest taki, że polskie kluby kończą swoją przygodę z europejskimi pucharami na etapie 1/8 finału Ligi Konferencji.